00:02
Ujawniamy ukryte motywy. Odsłaniamy fakty, teorie i tajemnice. Od odcisków palców po nagrania z kamer. Są sprawy, które do dziś budzą pytania. Andy Polański. Historie opowiedziane w formie autorskiej narracji dokumentalnej.
00:36
Ostrzeżenie. Ten materiał zawiera opis prawdziwych wydarzeń kryminalnych. Został przygotowany w celu dokumentowania i analizy ludzkich zachowań oraz ukazania skali popełnionych zbrodni. Opisy drastycznych zdarzeń przedstawiono wyłącznie w kontekście faktów Bez zamierzonego epatowania przemocą i bez treści sensacyjnych Celem jest zrozumienie, a nie szokowanie Wszystkie informacje oparte są na publicznie dostępnych źródłach A sposób ich prezentacji ma charakter edukacyjny i dokumentalny Materiał przeznaczony jest dla odpowiedzialnych odbiorców.
01:10
Jeżeli jesteś osobą szczególnie wrażliwą na temat przemocy lub ludzkiego cierpienia, rozważ, czy chcesz wysłuchać tego odcinka. Jeśli doświadczasz przemocy, poczucia zagrożenia lub innego rodzaju trudności, proszę zwróć się o pomoc do odpowiednich instytucji lub służb w miejscu swojego zamieszkania.
01:42
Poranek 5 lipca 1987 roku, a właściwie jeszcze noc po obchodach 4 lipca amerykańskiego Dnia Niepodległości. Kenneth Coons, 55 lat, wracał wtedy do domu po samotnym wieczorze. Świętował po swojemu. Miał fajerwerki, wyszedł kupić kolejne, a potem zatrzymał się w barze. Kenny lubił wypić. Pracował w dużej fabryce sera Kraft Wattens w stanie Wisconsin. To centralna część stanu, około 30 mil na zachód od Wosso.
02:16
Najbliższym większym miastem w okolicy było właśnie Wosso w Marathon County. To nie była okolica z gęstą zabudową. Nie była to ulica na zwykłym osiedlu, tam domy stały daleko od siebie, a nocą wokół gospodarstw panowała prawdziwa cisza. Kenny mieszkał z rodziną, ale nie chodziło tu o żony i dzieci. W głównym domu mieszkała jego matka Helen Kunz, 70 lat, oraz jej młodszy syn Randy Kunz, 30 lat. Randy był bratem Kenny'ego, młodszym od niego o 25 lat.
02:51
W tym samym domu żyło też starsze rodzeństwo Helen. Clarence Kunz, 76 lat, właściciel gospodarstwa liczącego 108 makrów oraz Irene Kunz, 81 lat oraz Marie Kunz, 72. W praktyce był to dom czworga starszych członków rodziny Kunz i najmłodszego z domowników Randy'ego. Kenny też wcześniej mieszkał w tym domu, z czasem jednak się wyprowadził. Choć wyprowadził to w tym przypadku dość szczególne słowo.
03:22
Nie przeniósł się daleko. Ostawił przyczepę na podwórku przed domem i tam zamieszkał. Sam dom był stary i bardzo zaniedbany. Szary, zniszczony budynek gospodarski. Nie było w nim instalacji wodno-kanalizacyjnej. Nie było bieżącej wody. Rodzina korzystała z wychodka. Mówimy o 1987 roku. Nie o czasach sprzed stu lat.
03:47
Domu nie było też normalnego ogrzewania. Kiedy Kenny wrócił nad ranem 5 lipca, była mniej więcej 4.30. Wszedł do swojej przyczepy i zauważył coś nietypowego. W głównym domu paliło się światło w kuchni. Po tej godzinie było to dziwne. Usłyszał też radio. Grało bardzo głośno. Na tyle głośno, że słyszał je z zewnątrz, ze swojej przyczepy. Światło w kuchni i radio grające o 4.30 nad ranem nie pasowały do tego domu.
04:18
Kenny podszedł więc sprawdzić, co się dzieje. Kiedy wszedł do środka, nie zobaczył żadnego rodzinnego spotkania. Nie zobaczył nikogo, kto po prostu wstał wcześniej i włączył radio. W domu znalazł trzy ciała. Leżeli tam Randy, Mary i Clarence Kunz. Wszędzie była krew. Wyglądało na to, że zostali postrzeleni. Kenny nie badał dokładnie ciał, nie musiał. Wiedział, że wydarzyło się coś strasznego. Chwycił za telefon, żeby zadzwonić pod numer 911.
04:50
Ale telefon nie działał. Jak się później okazało, linia telefoniczna była przecięta. Nie mógł więc wezwać pomocy do domu. Musiał wrócić do samochodu i pojechać do sąsiadów mieszkających około ćwierć mili dalej. Byli nimi Erwin i Margaret Affelbeck, małżeństwo prowadzące gospodarstwo mleczne. O tej porze, około 4.45, może bliżej 5.00 rano, oni już nie spali. Dla ludzi pracujących przy krowach na farmie dzień zaczynał się wcześnie.
05:23
Arwin i Margaret byli w kuchni, kiedy Kenny Kunz pojawił się pod ich drzwiami. Rodzina Kunz nie należała do ludzi towarzyskich. Trzymali się z dala od innych i rzadko opuszczali swoje gospodarstwo. Od czasu do czasu jechali do miasta po najpotrzebniejsze rzeczy, ale na co dzień nie utrzymywali bliskich kontaktów z sąsiadami. Heniego prawie nigdy nie widywano poza jego własną posesją, chyba że jechał do pracy. Dlatego kiedy nad ranem stanął w drzwiach Applebecków, było jasne, że musiało wydarzyć się coś poważnego.
05:56
Poprosił ich, żeby zadzwonili na policję. Kiedy wychodził od Applebeków miał rzucić tylko. No pięknie, tak zacząć urlop. Wmiało to dziwnie. Prawie nie na miejscu. Kilka minut wcześniej wszedł do domu i zobaczył krew, ciała i scenę, której nie dało się już odwrócić. Potem wrócił na swoją posesję, żeby czekać na funkcjonariuszy. Pierwszym policjantem na miejscu był zastępca szeryfa Marathon County, Steven Stewart. Kiedy Stewart wjechał na podjazd, zobaczył karetkę.
06:28
Ratownicy medyczni byli już na miejscu, ale stali na zewnątrz. Dla Stewarda to był zły znak. Gdyby w środku ktoś jeszcze żył, ratownicy byliby pewnie przy nim. Skoro czekali na podjeździe, najpewniej nie było już kogo ratować. Ratownicy powiedzieli Stuartowi, że w domu znajdują się trzy martwe osoby. Dodali też, że Ken jest członkiem tej rodziny i że jest pijany. Stuart wszedł do domu. W środku zobaczył trzy ciała i krew. Nie został tam długo. Po kilku minutach musiał wyjść.
07:00
Nie chodziło o zapach rozkładu. Ciała były na to zbyt świeże. Problemem był sam dom. W środku panował ciężki, duszący odór. Później opisywano go jako mieszaninę kociego moczu i śmieci. Dom był skrajnie zagracony i brudny. To nie było tylko nagromadzenie rzeczy. To były odpady, brud i brak podstawowej higieny. Stuart nie mógł tam normalnie oddychać. Wyszedł więc na zewnątrz i wrócił do Kenny'ego.
07:31
Kenny wciąż był w szoku. Stuart pyta się, jak się czuje. Ten odpowiada, że dobrze, ale jak widzi coś takiego, to sam rozumiesz. Kenny mówi Stuartowi, kim są ci ludzie w środku. Mówi mu też, kim jest on sam. Informuje go również, że jego matka, Helen Kunc, też mieszka w tym domu, ale jej nie ma. Tak samo jak ciotki Irene, której również brakuje. Nie ma też samochodu Randy'ego, jego brata. Samochód zwykle stał na podjeździe.
08:02
Na tym etapie, kimkolwiek byś był, łatwo byłoby zacząć wyciągać dziwne wnioski. Trudno sobie wyobrazić, co mogło dziać się wtedy w głowie Keniego. Policjanci oczywiście zaczynają więc z nim rozmawiać. Jaka jest twoja wersja? To ty znałeś tych ludzi. To twoja rodzina. Jesteś pijany? Co tu się dzieje? Według Keniego tego dnia pracował na normalnej zmianie w fabryce sera. Od 10 rano do 5.30 po południu.
08:31
Potem wrócił do domu. Przebrał się i rozmawiał chwilę z Randym oraz ze swoją matką. Powiedział, że w domu nie zauważył nic szczególnego. Helen i Randy rozmawiali o tym, żeby wieczorem pojechać zobaczyć fajerwerki w Athens, bo pamiętajmy, że był to 4 lipca.
08:48
Jego wujek Clearance spał w salonie. Jego ciotki Irene i Marie też były w domu. Potem Kenny wychodzi i jedzie do baru, który znajduje się tuż obok jego miejsca pracy. Tam świętuje sam 4 lipca. Wypija kilka drinków. Mówi, że kiedy wychodzi z baru jest pijany. Już wcześniej, niedługo przed tym zdarzeniem został zatrzymany za jazdę pod wpływem alkoholu. Dlatego jedzie pod swoje miejsce pracy, żeby przespać alkohol. Wjechał do rampy załadunkowej przy fabryce sera i tam zasnął w samochodzie.
09:24
Taka była jego wersja. Potem obudził się około 4.30 rano, pojechał do domu i znalazł martwe osoby. Stuart wezwał posiłki. Na miejsce przyjechał detektyw Randall i sierżant Harvey Woodward z Marathon County. Była wtedy 5.45.
09:44
Weszli do domu. Do tego domu prowadziło tylko jedno wejście. Nie było drugich drzwi z tyłu ani bocznego wyjścia. Kto wchodził do środka musiał wejść właśnie tamtędy i tą samą drogą musiał wyjść. Po wejściu trafiało się najpierw na zabudowaną werandę, stamtąd trzy stopnie prowadziły dalej do wnętrza domu. Na drugim z tych trzech stopni siedziała Marie Kunz, 72 lata. Była osunięta na lewą stronę, a jej głowa spoczywała na podłodze kuchni, w kałuży krwi.
10:19
Trzeba też dodać, że sam dom stał w lesie przy skrzyżowaniu dwóch żwirowych dróg daleko na uboczu. Mówimy więc o odosobnieniu, mówimy o izolacji.
10:36
Marie Kunz została postrzelona w głowę. Miała około metra pięćdziesiąt wzrostu i ważyła osiemdziesiąt pięć funtów. Można więc sobie wyobrazić, co robi z tak drobną siedemdziesięciodwuletnią kobietą strzał z karabinu oddany z bliskiej odległości. Policjanci minęli ciało Marie i weszli do kuchni. Tam zobaczyli Rendiego Kunca, 30 lat. Leżał na podłodze między stołem a piecem na drewno. W domu nie było normalnego ogrzewania.
11:06
Piec na drewno służył więc nie tylko do ogrzewania budynku zimą, to na nim również gotowano potrawy. Żyli tak, jakby czas zatrzymał się wiele dekad wcześniej. Był lipiec, ale ten piec nadal był jednym z najważniejszych elementów domu. Randy leżał na podłodze w kuchni. Wszędzie była krew. Jego twarz wyglądała tak, jakby została mocno zniekształcona Jakby przed śmiercią został pobity albo brał udział w jakiejś szarpaninie.
11:37
Zabiły go strzały, ale wszystko wskazywało na to, że wcześniej musiało dojść do walki. Wyglądał na ciężko pobitego. Potem został postrzelony trzy razy. Dwa razy w głowę i prawdopodobnie raz w ramię. Radio wciąż było włączone. Nie ma co do tego pełnej zgodności. W jednej wersji z kuchni dobiegała głośna muzyka country, w innej retransmisja meczu Milwaukee Brewers z wcześniejszego dnia. Randy i Helen byli wielkimi fanami sportu.
12:10
W domu nie mieli wielu nowoczesnych wygód, ale mieli radio. Słuchali na nim meczów Milwaukee Brewers, Milwaukee Bucks i lokalnych stacji. Niezależnie od tego, co dokładnie grało tamtego ranka, radio było włączone bardzo głośno, kiedy policjanci przechodzili przez ten dom. Detektyw minął ciało Marii na schodach i wszedł do kuchni. Tam zobaczył Randy'ego, martwego, leżącego na podłodze, potem przeszedł dalej do salonu. Dom był mały, ciasny i skrajnie zagracony.
12:42
Niewiele osób kiedykolwiek wchodziło do środka. Ci, którzy tam byli, wspominali później, że po domu dało się poruszać właściwie tylko wąską ścieżką. Czasem nie było miejsca, żeby się odwrócić, trzeba było wycofać się tyłem. Przejścia były zawalone rzeczami. Wszędzie stały pudła, leżały papiery i czasopisma, poukładane w stosy wysokie na cztery albo na pięć stóp. Między nimi zostawały tylko wąskie korytarze.
13:12
W domu były też worki ze śmieciami. W środku i wokół domu biegało około trzydziestu psów i kotów. Stąd brał się ten odór. Detektyw wszedł do salonu. Zobaczył puste łóżko ustawione pośrodku pokoju. Potem zauważył drugie łóżko, dosunięte do dalszej ściany. Tam leżał Clarence Kunz, 76 lat. Został kilkukrotnie postrzelony w twarz. Na jego skórze były ślady prochu.
13:42
Broń dotykała jego twarzy w chwili strzału. Najprawdopodobniej Clarence spał, kiedy został zabity. Po obejrzeniu salonu detektyw wrócił do kuchni. Wtedy zauważył kolejne drzwi. Były częściowo zasłonięte przez piec na drewno i duży fotel typu Lazy Boy. Wszedł do tego pokoju. W środku stał jeszcze jeden taki fotel, odwrócony tyłem do wejścia. W progu było widać tylko jego oparcie.
14:12
Randall zajrzał ponad fotel i zobaczył ciało Irene. Siedziała w dużym fotelu. Przed śmiercią czytała Alfred Hitchcock Mystery Magazine. Ktoś podszedł do niej od tyłu. Jej drobne ciało było ukryte przez fotel, dlatego Kenneth wcześniej jej nie zauważył. Myślał, że Irene zniknęła razem z jego matką Helen. Dopiero detektyw, kiedy dokładnie sprawdził pokój, znalazł ją w tym fotelu. Ten widok był osobliwy.
14:43
Irene siedziała w ogromnym fotelu wypoczynkowym. Miała na głowie chustkę, taką jak często nosiły starsze kobiety. Była ubrana w czarny sweter, pasiastą sukienkę, grube pończochy i czarne buty do skutera śnieżnego. To było bardzo ciężkie ubranie, a był przecież 4 lipca 1987 roku.
15:09
Irene Kunz została postrzelona dwa razy w tył głowy. Najprawdopodobniej była to broń kalibru 22.
15:16
Tego samego typu broń miała zostać użyta wobec wszystkich ofiar. Helen Kunz wciąż jednak nie było. Policjanci nie wiedzieli, gdzie się znajduje, ale zakładali, że prawdopodobnie jest gdzieś w domu albo przynajmniej na terenie posesji. Samochód Randy'ego odnaleziono dość szybko. Stał przy ogrodzie, który rodzina uprawiała około ćwierć mili od domu. Obok auta znaleziono niezidentyfikowane ślady opon, a to oznaczało, że wcześniej tego wieczoru przy samochodzie musiał znajdować się jeszcze inny pojazd.
15:50
Ten szczegół miał później stać się bardzo ważny dla śledztwa. Kiedy ciała zostały zabrane z domu, policjanci kontynuowali przeszukanie. Wtedy zaczęły wychodzić na jaw kolejne osobliwe rzeczy. W domu znaleziono wiele toreb, kopert i portmonetek z pieniędzmi. Gotówka była porozkładana w różnych miejscach. Tu 300 dolarów, tam 150, w innej szafce kolejne pieniądze. W jednej z portmonetek następna suma. Wyglądało to tak, jakby część tych skrytek leżała tam od dawna i domownicy mogli nawet nie pamiętać, gdzie dokładnie trzymają pieniądze.
16:28
Łącznie w domu znaleziono ponad 20 tysięcy dolarów w gotówce. Oprócz tego były tam również niezrealizowane czeki z Social Security, czyli amerykańskiego systemu świadczeń społecznych. Te czeki zwiększały znalezioną kwotę o kolejne 3 albo 4 tysiące dolarów. Dom nie miał bieżącej wody ani normalnego ogrzewania. Miał jednak prąd. Był tam kolorowy telewizor, magnetowit i kuchenka mikrofalowa.
16:59
Rodzina miała więc pewne nowoczesne urządzenia, ale w większości żyła tak, jakby nadal był początek XX wieku. Za rachunki płacili gotówką. Właściwie za wszystko płacili gotówką. Prawdopodobnie dlatego w domu znajdowało się tyle pieniędzy porozkładanych w różnych miejscach. Podczas przeszukania znaleziono też wiele kaset VHS. Były to filmy dla dorosłych. Według późniejszych ustaleń pojawiły się przypuszczenia, że domownicy mogli oglądać je razem.
17:33
Były tam nie tylko filmy, ale też magazyny dla dorosłych. Ten wątek był nietypowy, ale jeszcze bardziej osobliwie wyglądał w połączeniu z układem samego domu i tym, jak spali jego mieszkańcy. Randy i jego matka Helen dzielili jeden pokój, dzielili też jedno łóżko. W tym samym pokoju znajdował się telewizor podłączony do magnetowidu. Trzeba pamiętać, że był to rok 1987, nie było streamingu, nie było smart TV, ani osobnych ekranów w każdym pokoju.
18:06
W domu był jeden telewizor i jeden magnetowit. Jeśli ktoś chciał oglądać kasety, robił to właśnie tam. Clarence, Irene i Marie spali najprawdopodobniej w salonie. Kenny, kiedy jeszcze mieszkał w domu, miał własny pokój. Później, jak wiemy, przeniósł się do przyczepy stojącej na podwórku. Jego dawny pokój zaczął służyć jako miejsce do przechowywania rzeczy. Stały tam stare meble, pudła i śmieci. Z czasem pomieszczenie właściwie odcięto od reszty domu i wyglądało na to, że od dawna nikt z niego normalnie nie korzystał.
18:42
Dlatego, kiedy zaczęto zadawać pytanie, kto zabił członków rodziny Kunz, pojawiło się inne pytanie. Kim właściwie była ta rodzina i gdzie znajdowała się Helen Kunz?
18:59
W domu rodziny Kuntz było wiele rzeczy, które bodziły wątpliwości. Sam fakt, że ktoś dzielił z kimś łóżko nie musi jeszcze oznaczać kazirodczej relacji, ale w tej sprawie właśnie takie pytania zaczęły się pojawiać. Rodzina Kunc mieszkała w tym domu przez około 30 lat. Ziemię posiadali od prawie 40. Wcześniej mieszkali na innej farmie razem z rodzicami, Anną i Ignacem. Żeby naprawdę zrozumieć tę rodzinę, trzeba cofnąć się do poprzedniego pokolenia, do rodziców, do miejsca, w którym mogły pojawić się pierwsze zalążki późniejszej dysfunkcji.
19:38
Przenosimy się więc zatem do roku 1905.
19:42
Ignac i jego żona Anna mieszkali wtedy w Manitow, w Wisconsin. W tym samym domu mieszkała też matka Ignaca, Mary. Był grudzień. Ignac i Anna mieli już wtedy dwoje dzieci. Najstarszą córkę Elę oraz Irene, która była jeszcze niemowlęciem. Irene urodziła się wcześniej tego samego roku. W domu mieszkał również brat Ignaca, Wenzel, 28 lat. W grudniu 1905 roku Ignac pracował na północy w obozach drwali.
20:17
W tamtym czasie nie było to niczym niezwykłym. Mężczyźni z południowej albo centralnej części Wisconsin często wyjeżdżali zimą na północ, żeby pracować przy wyrębie lasu. Znikali na tygodnie, a czasem na miesiące. Obozy drwali i miały wtedy ogromne znaczenie dla całego stanu. Domu w Manitouk została więc Anna, jej dwie córki, Ela, Irene, teściowa Mary oraz Wenzel, brat Ignaca. Pewnego dnia Anna wyszła z domu z dziećmi, żeby odwiedzić sąsiadów.
20:51
Zwykła towarzyska wizyta. Wróciła po około dwóch godzinach. Na pierwszy rzut oka nic nie wyglądało podejrzanie. Mary nadal leżała w łóżku, Wenzel nadal był w domu. Anna zapytała go spokojnie, jak czuje się Mary, bo starsza kobieta od pewnego czasu chorowała i leżała ciągle w łóżku. Wenzel odpowiedział rzeczowo – Ona nie żyje. Anna była wstrząśnięta. Nie wiedziała, co się stało. Weszła do pokoju.
21:22
Na łóżku leżała Mary. Wszędzie była krew. Na posłaniu, na ścianach, na suficie. Mary miała otwarte oczy, a w ustach wepchnięty zakrwawiony materiał. Węcel zabił własną matkę. Zatłukł ją żelazkiem. Od dawna uważano, że Węcel jest psychicznie niezrównoważony, ale wcześniej nie zachowywał się agresywnie. Nie był znany jako człowiek brutalny. Wydawał się raczej powolny, inny, być może opóźniony umysłowo.
21:53
Rodzina nigdy nie szukała jednak dla niego pomocy. W tej samej rodzinie był jeszcze jeden brat, Joseph, który już wcześniej trafił do zakładu psychiatrycznego w Manitouk-Kanty. Po zabójstwie matki Wenzel został wysłany również do szpitala. Nie zaprzeczał temu, co zrobił. Przyznał się do wszystkiego. Początkowo był spokojny. Dopiero po przywiezieniu do szpitala załamał się i opowiedział, co zrobił. Sąd w Manitou Canty stwierdził później, że Wenzel od dawna wykazywał oznaki pogarszającego się stanu psychicznego.
22:29
Uznano go za niepoczytalnego. Stwierdzono też, że nie ma nadziei na wyleczenie. Tak wtedy opisywano takie sprawy. Krótko, bez niuansów. Lekarz badający Wenzela w Winnebago zapisał, że cierpi on na przewlekłą demencję, prawdopodobnie wrodzoną. Miał stać przez wiele godzin w jednym miejscu bez ruchu. Sprawiał wrażenie otępiałego i słabo reagował na to, co działo się wokół niego. W dokumentach pojawiło się też stwierdzenie, że cała rodzina jest słabego umysłu.
23:04
Dzisiaj taki język brzmi brutalnie i prymitywnie, ale wtedy używano właśnie takich określeń. W praktyce chodziło o sugestie, że w rodzinie mogły występować problemy psychiczne, zwłaszcza, że drugi z braci Ignaca, Joseph, również przebywał już w zakładzie. Dla rodziny był to kolejny cios. Ignac wrócił z dalekiej północy, gdzie rąbał drzewo i musiał pochować matkę. Stracił też drugiego brata, który trafił do instytucji psychiatrycznej.
23:36
Dwóch jego braci przebywało teraz w dwóch różnych zakładach. Po pewnym czasie Anna nie chciała już zostać w Manitow. Nie chciała mieszkać w domu, w którym jej teściowa została zatłuczona żelazkiem. Nie chciała żyć w miejscu związanym z dwoma braćmi uznanymi za psychicznie chorych. Chciała zacząć wszystko od nowa. Miała siostrę mieszkającą niedaleko Athens w stanie Wisconsin. Rodzina przeniosła się więc w tamte okolice. W 1914 roku kupili 40 akrów ziemi.
24:08
Była to ziemia po wyrębie. Firmy drzewne pozbywały się wtedy takich terenów, bo po wycięciu lasu nie były im już potrzebne. Brały drewno, a potem sprzedawały to, co zostało. Nie miało większego znaczenia, komu sprzedają ziemię. Nie miało też większego znaczenia, w jakim stanie ta ziemia naprawdę była. Czasem przedstawiano ją jako ziemię rolną, choć w rzeczywistości trudno było ją uprawiać. Po latach wyrębu teren był wyniszczony. Zostawały pnie, korzenie i ziemia, z której trudno było zrobić gospodarstwo.
24:41
Ludzie, którzy kupowali te działki, często byli biedni. Czasem kupowali je bez wcześniejszego obejrzenia, a potem okazywało się, że nie są w stanie porządnie ich uprawiać ani utrzymać się z tej ziemi. I właśnie w takim miejscu rodzina Kunc próbowała zacząć życie od nowa. Działka, którą kupili, miała małą drednianą chatę – 18 na 12 stóp. W tej chacie zamieszkali. Tam wychowywali dzieci.
25:11
Budynek miał dwa pomieszczenia – jedno na dole i jedno na górze. To właśnie w tym domu urodził się Clarence, Marie i Heleny. Na dole stał duży piec na drewno. Na górze wszyscy spali. Brzmi znajomo, bo późniejszy sposób życia rodziny Kunc nie wziął się znikąd. To był schemat, który znali od dzieciństwa. Dorastali w skrajnej biedzie, w ciasnym domu, bez wygód, bez prywatności i bez normalnych warunków. Wychowywali się właśnie tak i wiele lat później, w 1987 roku, nadal żyli w podobny sposób.
25:50
Kiedy byli dziećmi, nie mieli nawet wychodka. Za potrzebą chodzili za stertę kamieni. Sąsiedzi wspominali później, że czasem, kiedy przechodzili obok, zza kamiennego muru wystawała czyjaś głowa. Tak wyglądała bieda. W Wisconsin, w latach 20. i 30. XX wieku.
26:10
W pobliżu znajdowała się jednoizbowa szkoła. Niektóre dzieci z rodziny Kunz chodziły tam mniej więcej do ósmej klasy. Marie była osobą z niepełnosprawnością rozwojową. Nigdy nie nauczyła się czytać ani pisać. Anna i Ignac trzymali ją właściwie w izolacji. Z czasem Marie stała się tak niewidoczna, że nawet ludzie, którzy znali rodzinę od dziesięcioleci nie wiedzieli, że ona w ogóle istnieje. Wiedzieli, że na tej ziemi mieszka jakaś rodzina, ale nie wiedzieli, ile osób naprawdę żyje w tym domu.
26:45
Po latach drewniana chata o wymiarach 18 na 12 stóp zrobiła się dla nich zbyt ciasna. Dorosłe dzieci zaczęły więc przenosić się obok, niedaleko, po prostu na ziemię położoną kawałek dalej na wschód od gospodarstwa Anny i Ignaca. Wciąż była to ta sama okolica, kilka przecznic dalej, jakbyśmy dzisiaj powiedzieli. W 1949 roku Clearance kupił działkę za 2000 dolarów.
27:15
Zbudował dom sam. Ignac trochę mu pomagał. Pomagał też młody Kenneth, który wtedy miał około 15 lat. Robił to, co mógł robić chłopak w tym wieku. Wbijał gwoździe, podawał narzędzia, pomagał przy budowie. Rodzina przeszła z 40 akrów do 108. Niezależnie od jakości tej ziemi, za 2000 dolarów dostali spory kawałek terenu. Ale sam dom, który powstał na tej działce, nadal był bardzo prosty. Nie miał ogrzewania, nie miał bieżącej wody.
27:49
Postawili też tam wychodek, gotowali na piecu opalanym drewnem. Do środka rzadko kogokolwiek wpuszczali. Kilku sąsiadów kiedyś tam weszło. Podobnie niektórzy dostawcy, ale przez większość czasu nikt spoza rodziny nie przekraczał progu tego domu. Do posesji prowadziły żwirowe dojazdy. Dom stał daleko od głównej drogi na uboczu. To Helen pilnowała, żeby dom jakoś funkcjonował. To ona robiła zakupy. Utrzymywała też pewne kontakty z ludźmi spoza domu, z sąsiadami i osobami z okolicy.
28:24
Helen i jej syn Randy byli, jak już wspomniałem, wielkimi fanami sportu. Chodzili na lokalne wydarzenia sportowe, na mecze futbolu, koszykówki i zapasy. Wspierali szkolne drużyny. Najczęściej pojawiali się chyba na koszykówce i zapasach. Z czasem dostali nawet medal od Aten High School za swoje oddanie i za to, że regularnie przychodzili na mecze i wspierali szkołę. Helen była też znana z tego, że podobnie jak jej siostra nosiła na głowie chusta.
28:56
Zawsze miała też na sobie dużą ciężką kurtkę. Ludzie zapamiętali, że nigdy jej nie zdejmowała bez względu na to, jak gorąco było na zewnątrz albo w środku. To mogło coś oznaczać. Ten obraz Helen, pojawiającej się wszędzie w ciężkim ubraniu, nawet w upalne dni, zostaje przecież w pamięci. Irene i Helen, kiedy były młodsze, pracowały też poza domem. Zajmowały się pracami domowymi u innych ludzi. Z wiekiem coraz rzadziej jednak opuszczały posesję.
29:29
Wyjątkiem, jak wiemy, byli Helen, Randy oraz Kenny, który przez 30 lat pracował w fabryce sera. Ale nawet Kenny wychodził głównie po to, żeby iść do pracy, jechał do fabryki Sera, potem do baru tuż obok, a później wracał do domu. W tym miejscu pojawia się kolejne pytanie. Kenny i Randy byli jedynymi dziećmi mieszkającymi w tym domu. Helen była jedyną z czworga starszych domowników, która miała dzieci. Była jeszcze jedna siostra.
29:59
Nazywała się Germaine. To ona jako jedyna z rodziny miała coś, co można by nazwać normalnym życiem. Wyprowadziła się, mieszkała samodzielnie, wyszła za mąż i miała dzieci. Najstarsza córka, Ela, o której wspominałem wcześniej, zmarła w 1976 roku, czyli długo przed tym wszystkim. Ale skoro Helen nigdy nie wyszła za mąż i nigdy się z nikim oficjalnie nie spotykała, pojawia się pytanie – kto był ojcem Keniego i Randy'ego?
30:30
W rodzinie tak zamkniętej, tak zżytej i żyjącej razem pod jednym dachem to pytanie ma znaczenie. W 1932 roku Helen miała 15 lat. Wtedy zaszła w ciążę.
30:43
Jej rodzice Anna i Ignac byli wściekli. Wezwali policję. Helen została przesłuchana. Jak do tego doszło? Na to pytanie Helen odpowiedziała, że została zgwałcona przez sąsiada. Nazywał się Frank Gams. Według Helen miało do tego dojść w stodole, w miejscu, gdzie trzymano siano. Tak tłumaczyła swoją ciążę. Frank Gams był wcześniej skazany za nielegalny handel alkoholem. Sprzedawał go w czasie prohibicji, ale był też ojcem rodziny, miał żonę i siedmioro dzieci.
31:17
Mieszkał po drugiej stronie drogi naprzeciwko pierwszej farmy rodziny Kunc i w lokalnej społeczności cieszył się bardzo dobrą opinią. W tamtych czasach sam wyrok za nielegalny alkohol nie oznaczał, że ktoś był uznawany za człowieka skompromitowanego. Ale ten szczegół pokazywał, kim Frank Gams mógł być w oczach innych. Helen twierdziła, że to on ją zgwałcił i że właśnie dlatego jest w ciąży. Frank Gams został oskarżony o gwałt i współżycie z osobą nieletnią.
31:51
Sprawa trafiła do sądu. Zeznania Helen podczas procesu nie były jednak w pełni zgodne z tym, co mówiłam wcześniej. Zmieniała swoją wersję dotyczącą tego, ile razy miało do tego dojść. Najpierw mówiła, że zdarzyło się to wiele razy. Potem stwierdziła, że tylko raz. Pojawiły się więc niespójności. Obrona Franka Gamsa opierała się na stwierdzeniu, że w czasie, kiedy według Helen miało dojść do gwałtu, nie było go ani w stodole, ani nawet w pobliżu. Jego żona zeznała, że Frank nie był wtedy w domu.
32:24
Również wiele innych osób zeznało przed sądem, że Franka Gamsa nie było na miejscu w czasie, o którym mówiła Helen. Podczas procesu wyszło też najaw, że Helen i jej brat Clarence spędzali ze sobą bardzo dużo czasu sam na sam. To sugerowało możliwość, że ojcem jej nienarodzonego dziecka mógł być właśnie Clarence. Właśnie wtedy pojawił się cień podejrzenia, że w rodzinie mogło dochodzić do relacji Kazirodczy. Ostatecznie sędzia uznał jednak, że Helen jest, cytując ówczesny język, zbyt prostoduszna, żeby wymyślić kłamstwo o tym, że Frank Gams ją zgwałcił.
33:05
Było w tym uprzedzenie, ale w tej konkretnej sprawie to uprzedzenie zadziałało na korzyść Helen. Widać też, jak lokalna społeczność patrzyła na tą rodzinę. Nie uznawano ich za ludzi w pełni sprawnych, rozsądnych czy normalnych, według ówczesnych standardów. Wcześniej lekarz określił rodzinę jako słabego umysłu. Teraz sędzia nazwał Helen zbyt prostoduszną. Innymi słowy uznano, że piętnastoletnia dziewczyna nie ma wystarczającej zdolności, żeby wymyślić taką historię.
33:39
Że nie potrafiłaby kłamać w ten sposób, bo nie byłaby na to dość inteligentna. To było oczywiście obraźliwe, ale w tym przypadku pomogło jej wersji. Frank Gams został skazany za gwałt ustawowo. Otrzymał wyrok 18 miesięcy więzienia. 18 miesięcy za coś, czego patrząc na całość sprawy, mógł wcale nie zrobić. Miał siedmioro dzieci, stracił farmę i stracił żonę. Frank Gams wyszedł z więzienia po 18 miesiącach.
34:11
Około półtora roku później zginął w wypadku samochodowym. Miał 40 lat.
34:17
Wiele lat później, już podczas śledztwa w sprawie morderstwa rodziny Kunz, Kenny, czyli dziecko, z którym Helen była wtedy w ciąży, powiedział śledczym, że jego zdaniem Clearance, brat Helen, jest jego ojcem. Kenny uważał też, że Clearance najprawdopodobniej był również ojcem Randy'ego. Tego nie da się już potwierdzić. Był rok 1987.
34:43
Badania DNA nie były wtedy używane w taki sposób jak dzisiaj. Gdyby taka sprawa wydarzyła się współcześnie, prawdopodobnie od razu zrobiono by testy DNA, zwłaszcza jeżeli chodzi o tak ciężkie podejrzenia. Ale wtedy zostawały zeznania, wspomnienia i to, co mówił sam Kenny. A on twierdził, że nigdy nie wierzył w wersję z sąsiadem. Uważał, że jego ojcem był własny wujek. To samo w sobie mówiło bardzo dużo. Nie daje pewności, ale trudno jest to zignorować.
35:16
Warto też wrócić do obrazu Helen, który pojawiał się we wspomnieniach ludzi z okolicy. Kiedy Helen i Randy chodzili na mecze koszykówki albo zawody zapaśnicze w lokalnej szkole, Helen zawsze nosiła luźne, ciężkie ubrania. Zawsze miała na sobie tą dużą kurtkę. Nie zdejmowała jej nawet wtedy, gdy było gorąco. A dlaczego? Można to odczytywać jako możliwy ślad wcześniejszej krzywdy. Jako zachowanie osoby, która próbuje zasłonić ciało, ukryć się, zbudować wokół siebie dodatkową warstwę ochrony.
35:55
To oczywiście interpretacja, nietwardy dowód, ale w kontekście tej historii nie brzmi ona przypadkowo. Zwłaszcza, że podejrzenia dotyczące kazirodczej relacji między Clarensem i Helen nie opierały się wyłącznie na plotkach. Kenny zeznał, że kiedy był młodszy widział Clarensa i Helen podczas kontaktów seksualnych. Według niego jedna z takich sytuacji wydarzyła się, gdy miał 7 lat. Był wtedy w samochodzie razem z nimi. Clarence miał zatrzymać auto i odbyć stosunek z Helen na oczach małego Keniego.
36:30
Jeśli ta relacja była prawdziwa, Helen mogła przez lata doświadczać przemocy seksualnej ze strony własnego brata, a oskarżenia Franka Gamsa mogą być próbą ochronienia Clarencea.
36:44
Jeżeli rzeczywiście ojcem dzieci Helen był Clearance, ta sprawa przestaje być tylko historią o przemocy seksualnej. Staje się sprawą o kazirodztwie, o wieloletnim milczeniu i o domu, w którym granice rodzinne mogły zostać złamane w najbrutalniejszy możliwy sposób, a wszystko to miało dziać się w rodzinie tak odizolowanej, że przez lata niemal nikt z zewnątrz nie wiedział, co naprawdę dzieje się za drzwiami tego gospodarstwa. Podczas śledztwa Kenny został zapytany, czy Helen i Randy mogli utrzymywać ze sobą relację seksualną.
37:22
Pytanie było brutalne, ale w kontekście tego domu śledczy musieli je zadać. Helen i Randy dzielili przecież razem pokój. Dzielili też łóżko. Kenny nie potrafił odpowiedzieć jednoznacznie. Uważał raczej, że nie, ale jednocześnie sam wierzył, że jego ojcem był Clearance, brat Helen. To było znaczące. Śledczy zapytali też Kenny'ego, kto jego zdaniem mógł zabić rodzinę. Nie wiedział. Do tego domu prawie nikt nie wchodził.
37:52
Mało kto pojawiał się nawet na posesji. Kenny zaczął więc myśleć o ludziach, którzy w ostatnich latach jednak tam byli. Wspomniał o czterech młodych mężczyznach, którzy około półtora roku wcześniej przyjechali do domu i kupili od niego dwa samochody. To od razu zainteresowało śledczych. Skoro tak niewiele osób kiedykolwiek weszło do domu Kunców, każda taka wizyta miała znaczenie. Kenny pamiętał, że ci cztery chłopcy, mniej więcej dwudziestoletni, weszli do środka, kiedy szukał dokumentów własności samochodów.
38:27
Pamiętał ich również z innego powodu. Po ich wyjściu zauważył, że z kuchennego stołu zniknął kalkulator. Z garażu zniknął też łańcuch. Wyglądało na to, że młodzi mężczyźni, którzy kupili od niego auta, przy okazji zabrali kilka rzeczy. Kenny zadzwonił do jednego z nich i powiedział, że wie co ukradli. Kazał mu oddać rzeczy i zagroził, że inaczej zawiadomi policję. Chłopak oddał je od razu. Policjanci zapytali Kenny'ego, czy pamięta nazwisko któregoś z nich.
39:01
Za samochody zapłacono czekiem wystawionym przez Bank of Athens. Kenny zapamiętał nazwisko szczeku – Jacobs. Dla śledczych był to konkretny trop. Osobą, która kupiła auta, okazał się Christopher Jacobs III. Był jeszcze jeden szczegół. Około miesiąca przed morderstwami jeden z tamtych czterech młodych mężczyzn wrócił na posesję kunców. Chciał kupić od Kenny'ego kolejny samochód. Keniego nie było wtedy w domu, bo pracował.
39:32
Rozmawiała z nim Helen. Była przestraszona. Pamiętała tych chłopaków. Pamiętała, że wcześniej coś ukradli. Nie chciała z nimi rozmawiać. Powiedziała, że jeśli chcą kupić samochód, muszą zadzwonić do Keniego i załatwić to z nim. Nigdy jednak nie zadzwonili. Helen powiedziała jednak później Keniemu, że ci ludzie znów pojawili się przy domu i pytali o auto. Christopher Jacobs III miał wtedy 21 lat. W okolicy był znany jako ktoś, kto sprawia kłopoty.
40:04
Pochodził z rodziny farmerów mlecznych z Midford. Był też drobnym przestępcą. Miał już wyrok za kradzież samochodu. Jego rodzice posiadali dwie nieruchomości, jedną w Midford, drugą w miejscowości Bern. Ta druga znajdowała się zaledwie 7 mil od posesji rodziny Kunc. Policja przesłuchała znajomego Jacoba. Ten człowiek powiedział, że pamiętał jak kiedyś jechał z Jacobem obok domu Kunców. Wtedy Jacob miał powiedzieć, że był już wcześniej w tym domu i że widział tam plik banknotów stu dolarowych.
40:39
To natychmiast zainteresowało policję. Jacob stał się głównym podejrzanym.
40:51
Christopher Jacob III i jego ojciec prowadzili dorywczo firmę zajmującą się pracami ziemnymi. Zajmowali się m.in. burzeniem starych stodów i zasypywaniem gnojowników. Kiedy trwały poszukiwania Helen, policja zaczęła sprawdzać miejsca, w których Jacobowie pracowali wcześniej tego lata. Helen wciąż nie została odnaleziona. Nie znaleziono jej przecież w domu, nie znaleziono jej również na terenie posesji. A pośród członków tej rodziny to właśnie Helen należała do osób najbardziej znanych w okolicy.
41:25
Wychodziła z domu, ludzie ją widywali, niektórzy mieli z nią jakiś kontakt. Dlatego jej zniknięcie stawało się coraz bardziej tajemnicze. Nawet jeśli część ludzi patrzyła na rodzinę Kunców z dystansem, nawet jeśli uważano ich za ekscentryków żyjących na uboczu, brak ciała Helen nie dawał nikomu spokoju. Policja szukała jej wszędzie. Rozesłano komunikaty po całym stanie. Nikt nie wiedział, gdzie jest. Jedna z prac wykonywanych przez Christophera Jacoba III szczególnie zwróciła uwagę śledczych.
42:01
Widziano go podczas pracy w ulewnym deszczu 5 lipca, czyli dzień po morderstwach. Chodziło o zasypywany gnojownik. Policja odkopała to miejsce szukając Helen. Nie znaleziono jednak nic. Wtedy zaczęto brać pod uwagę inne możliwości. Skoro Helen wciąż nie odnaleziono, pojawiło się pytanie, czy mogła mieć coś wspólnego z tym, co wydarzyło się w domu. W czasie śledztwa wyszło na jaw, że niedługo przed morderstwami Helen Kuntz kupiła w lokalnym sklepie amunicję kalibru 22.
42:37
Był to ten sam kaliber, którego użyto podczas zabójstw. Do zakupu doszło w hardware store. Helen miała tam powiedzieć sprzedawcy, że jest zła z powodu filmów dla dorosłych oglądanych w domu przez członków jej rodziny. Według niej naboje były przeznaczone dla Keniego. Miał użyć ich do zabijania czarnych ptaków, które przeszkadzały na posesji. Problem polegał na tym, że rodzina nie miała sprawnej broni kalibru 22.
43:05
Na terenie gospodarstwa znaleziono co prawda starą broń tego typu, ale miała kilkadziesiąt lat i nie była używana od ponad dwóch dekad. Dlatego zakup amunicji od razu wyglądał podejrzanie. Helen skarżąc się na domowników miała również powiedzieć sprzedawcy coś w rodzaju – mogłabym ich po prostu zabić. To zdanie stało się jednym z ważniejszych elementów tej sprawy. Minęła cała zima. Helen Kunz nadal nie odnaleziono.
43:36
Przełom nastąpił 31 marca 1988 roku, prawie 9 miesięcy po zabójstwach. Dopiero kiedy ziemia zaczęła rozmarzać, jej ciało znaleziono na podmokłym terenie przy Highway M, około 4 mile od miejscowości Goodrich. było już w stanie daleko posuniętego rozkładu, niemal zeszkieletowane. A jak się później okazało, w tej samej okolicy Jacobowie mieli drugą farmę. Helen również została postrzelona pociskiem kalibru 22.
44:10
Po odnalezieniu jej ciała teoria, że mogła zabić rodzinę, a potem odebrać sobie życie, straciła sens. Christopher Jacob III został ostatecznie oskarżony jako współuczestnik pięciu zabójstw pierwszego stopnia. Śledczy nie byli co prawda w stanie udowodnić, że to on pociągnął za spust. Uważali jednak, że mogą wykazać jego obecność na miejscu i udział w zbrodni. Policja i prokuratura zakładała, że morderstw dokonały co najmniej dwie osoby.
44:43
Według nich Jacob był jedną z nich. Proces rozpoczął się 2 października 1989 roku w Green Bay. Sprawę przeniesiono poza Maraton Canty, bo obawiano się, że w tym hrabstwie nie uda się przeprowadzić uczciwego procesu. Trafiła więc do Brown County, a rozprawa odbyła się właściwie w Green Bay. Dowody przeciwko Jacobowi obierały się na kilku elementach. Pierwszym były ślady opon.
45:13
Przy ogrodzie około ćwierć mili od domu, gdzie znaleziono samochód Randy'ego, odkryto odciski bieżnika. Porównano je z oponami związanymi z Jacobem. Część pasowała do tych, które były wtedy zamontowane w jego samochodzie. Pozostałe miały odpowiadać oponom znalezionym na jego posesji, prawdopodobnie w garażu. Według śledczych po morderstwach Jacob zmienił opony. W sądzie zeznawał ekspert od śladów ogumienia. Stwierdził, że jeden z odcisków był wyjątkowo charakterystyczny, bo na bieżniku znajdowało się specyficzne nacięcie.
45:49
Według niego żadna inna opona na świecie nie zostawiłaby dokładnie takiego samego śladu. Dla prokuratury oznaczało to jedno. Jacob był w noc morderstwa przynajmniej w ogrodzie, w miejscu gdzie porzucono samochód Randy'ego. Nie dowodziło to jeszcze, że zabił rodzinę Kunz. Nie umieszczało go też to bezpośrednio w domu, ale łączyło go z jednym z kluczowych miejsc tej sprawy. Drugim ważnym dowodem były łuski.
46:19
W sypialni Christophera Jacoba III znaleziono ich 29. Stanowe Laboratorium Kryminalistyczne przeprowadziło badania balistyczne i ustaliło, że łuski zostały wystrzelone z tej samej broni, z której zabito rodzinę Kunz. Nie z takiego samego modelu. Z tej samej broni. Ustalono też jaki to był typ broni – Remington Nylon 66. Rachunki i dokumenty wskazywały, że taki karabin kupiła matka Christophera prawdopodobnie w 1979 roku.
46:55
Rodzina Jacobów przekazała policji 18 sztuk broni, ale nie było wśród nich Remingtona, a według śledczych to właśnie ten karabin mógł być narzędziem zbrodni. Nigdy go nie odnaleziono, ani wtedy, ani później. Do dziś pozostaje zaginiony. Znaleziono tylko łuski i to było kluczowe. Do tego dochodziło alibi Jacoba. Było słabe. Christopher twierdził, że wieczorem 4 lipca był ze swoją dziewczyną na pokazie fajerwerków w Midford.
47:28
Policja sprawdziła tę wersję. Kobieta, którą wskazał, powiedziała, że wtedy nie była jeszcze jego dziewczyną. Według niej zaczęli być parą dopiero w grudniu, około pięć miesięcy po morderstwach. To alibi się nie potwierdziło. Matka Christophera podczas wcześniejszych zeznań kilkakrotnie mówiła, że nie wie gdzie jej syn był tamtej nocy. Później już w sądzie zmieniła wersję. Powiedziała, że przypomina sobie, iż Chris był wtedy w domu, bo tej nocy rodziło się ciele i pomagał przy porodzie.
48:01
Nie potrafiła jednak wyjaśnić, dlaczego przypomniała sobie to dopiero na tym etapie śledztwa. Stwierdziła, że miała zapis w kalendarzu o narodzinach cielęcia, więc na tej podstawie odtworzyła sobie, że syn musiał być wtedy w domu. To była zmiana wcześniejszego zeznania. Mimo tych obciążających elementów, prokuratura miała poważny problem. Nie było świadków. Nikt z domu nie przeżył poza Kennym, a jego nie było na miejscu w czasie morderstw.
48:32
Nie było też narzędzia zbrodni. Śledczy mieli zatem łuski, mieli ślady opon i mieli ślad karabinu powiązanego z rodziną Jacobów, ale był jeszcze jeden szczegół. Christopher miał kryminalną przeszłość, był skazany za kradzieże samochodów. Krat auta rozbierał je na części, a potem zakopywał karoserię na farmie swoich rodziców przy użyciu koparki. Ukrywał też części samochodowe poza posesją, żeby nie można było ich znaleźć. Część tych elementów odnaleziono w tym samym podmokłym rejonie, gdzie później znaleziono ciało Helen.
49:07
Ale sędzia uznał, że wcześniejsze kradzieże samochodów, wyroki i zakopywanie pojazdów nie mogą zostać przedstawione ławie przysięgłych, chyba że Jacob sam zdecyduje się zeznawać. On niestety nie zeznawał, a skoro nie zeznawał, przysięgli nie usłyszeli, że ciało Helen znaleziono w miejscu, które Jacob znał i wykorzystywał wcześniej. Oczywiście sam fakt, że ktoś kradł samochody nie czyni go mordercą, ale jeśli ktoś zakopywał kradzione części w tym samym rejonie, gdzie później znaleziono ciało jednej z ofiar, to był szczegół, który mógł mieć bardzo duże znaczenie.
49:46
Obrona przedstawiła też inne, możliwe scenariusze. Jednym z nich była teoria, że Helen Kunz mogła zabić rodzinę, a potem odebrać sobie życie. Biegły podważył jednak tę wersję. Po pierwsze, przy ciele Helen nie znaleziono broń. Gdyby popełniła samobójstwo, broń powinna być koło niej. Po drugie, kąt, pod jakim pocisk wszedł jej głowę, nie pasował do typowego samobójstwa. Teoretycznie mogło to być możliwe, ale było bardzo mało prawdopodobne.
50:19
Bardziej wyglądało to tak, jakby ktoś ją zastrzelił. Scenariusz samobójstwa więc nie był mocny. Pojawiła się też możliwość, że sprawcą mógł być Kenny Kunz, ale w to właściwie nikt nie wierzył. Obrona próbowała również sugerować, że Randy Kunz mógł być związany z narkotykami i że mogło dojść do konfliktu na tym tle. Nie było jednak na to żadnych dowodów. Mimo wszystko obronie udało się wprowadzić do sprawy kilka alternatywnych wersji.
50:50
Helen, Kenny, Randy i rzekome narkotyki. Do tego dochodził brak świadków, brak narzędzia zbrodni i brak dowodu, że Jacob wszedł do domu. To wystarczyło, żeby ława przysięgłych nabrała wątpliwości. Christopher Jacob III został uniewinniony ze wszystkich pięciu zarzutów. Decyzja zapadła szybko. Narada trwała tylko kilka godzin. Później pojawiały się głosy, że na wynik procesu mogło wpłynąć również to, jak postrzegano rodzinę Kunc.
51:25
Byli inni, żyli poza normą. Ludzie patrzyli na nich z dystansem, czasem z pogardą. Dla części osób ślady opon i łuski mogły nie wystarczyć, żeby uznać Jacoba za winnego zabicia rodziny, z którą niewielu potrafiło się utożsamić. I tu wraca szerszy problem. Kiedy ofiary nie mieszczą się w tym, co społeczeństwo uznaje za normalne, łatwiej je oceniać i piętnować, łatwiej odsunąć ich historię od siebie.
51:57
Obrona Christophera Jacoba III pokazywała rodzinę Kunz przez pryzmat ich dziwnego życia, biedy, izolacji i zachowań, których inni nie rozumieli. A kiedy ludzie czegoś nie rozumieją, często zaczynają to osądzać. Można dyskutować, czy sposób życia rodziny Kunc był dobry, zły, normalny czy nie. Ale jedno było wyraźne. Wielu ludzi patrzyło na nich z góry. To chyba jeden z najbardziej wymownych elementów tej sprawy.
52:28
Media relacjonowały zbrodnie i proces dość uczciwie. Problemem nie była sama prasa. Bardziej uderzające były wypowiedzi ludzi z okolicy. Sąsiedzi i mieszkańcy mówili o rodzinie Kunz jako o osobach dziwnych, ekscentrycznych, żyjących poza tym, co uznawane jest za normalne. Nie zawsze padały wprost obraźliwe słowa, ale ton i przekaz był jasny. Jeszcze bardziej wymowne było coś innego. Po morderstwach lokalnych mieszkańców pytano, czy się boją, czy martwią się tym, że gdzieś w pobliżu doszło do masowego zabójstwa i że sprawca może nadal być na wolności, a wielu z nich nie wydawało się szczególnie zaniepokojonych.
53:12
Jakby ta zbrodnia dotyczyła tylko tamtej rodziny. Jakby nie miała nic wspólnego z resztą społeczności. Jakby myśleli to oni, a nie my. Uniewinnienie Christophera Jacoba III nie zakończyło tej sprawy. W 1993 roku, około 4 lata po procesie, na policję zgłosiła się jego była partnerka Stacy Weiss. Wcześniej z nim mieszkała. Powiedziała śledczym, że Jacob miał przyznać się przed nią do zabicia rodziny Kunz.
53:45
Według jej relacji zrobił to, żeby, jak miał powiedzieć, udowodnić, że jest mężczyzną. Stacey Weiss twierdziła też, że Helen Kunz została zabrana z domu z jeszcze bardziej odrażającego powodu. Jacob miał powiedzieć, że chciał ją zgwałcić, żeby stracić dziewictwo. Brzmiało to jak wynaturzona próba udowodnienia sobie męskości przez przemoc wobec starszej kobiety. Według Stacy do tego wyznania doszło pewnej nocy, kiedy Jacob był pijany.
54:17
Miał wtedy kazać jej przejechać obok domu rodziny Kunc, a potem pokazać miejsce, w którym porzucił ciało Helen. Później Stacy pojechała tą trasą z policją. Doprowadziła funkcjonariuszy w miejsce, gdzie rzeczywiście znaleziono ciało. Dla śledczych był to bardzo mocny trop, ale pojawił się poważny problem prawny. Christopher Jacob III był już sądzony za te morderstwa i został uniewinniony.
54:47
To oznaczało, że nie można było ponownie postawić mu tych samych zarzutów za tę samą zbrodnię. Tak działa zasada, zakaz ponownego sądzenia osoby za czyn, z którego została już prawomocnie uniewinniona. Innymi słowy, nawet jeśli pojawiła się kobieta, która twierdziła, że Jacob przyznał się do winy, prokuratura nie mogła po prostu wrócić do sądu i drugi raz oskarżyć go o te same pięć morders. Od tego momentu zaczęła się długa walka prawna i jak się później okazało, miała potrwać prawie dekadę.
55:25
Prokuratura poszła inną drogą. Dzień przed upływem terminu przedawnienia jednego z możliwych zarzutów, Jacob został ponownie zatrzymany. Tym razem oskarżono go o porwanie Helen Kunz. W ten sposób próbowano obejść zakaz ponownego sądzenia za ten sam czyn. Jacob walczył z tym zarzutem. Sprawa dotarła aż do sądu najwyższego, ale sąd odmówił jej rozpatrzenia. W praktyce oznaczało to, że argumenty Jacoba nie zostały tam wysłuchane, a sprawa wróciła niżej.
56:00
Twierdził, że to nadal jest podwójne sądzenie za tę samą zbrodnię. Prokuratura odpowiadała, że zarzut jest inny. Nie morderstwo, ale porwanie. W efekcie Jacob stanął przed sądem po raz drugi. W dużej mierze był to ten sam materiał, ta sama historia i te same dowody oraz ta sama linia obrony. Najważniejsza różnica polegała na tym, że tym razem na sali sądowej zeznawała jego była partnerka, Stacy Weiss.
56:32
To ona mówiła, że Jacob przyznał się jej do zabicia rodziny Kunz i do porwania Helen. Obrona próbowała podważyć jej wiarygodność. Przedstawiono ją jako porzuconą partnerkę, która mogła chcieć się zemścić. Podnoszono też, że sama miała problemy z prawem i że mogła składać fałszywe zeznania, żeby pomóc sobie w sprawach dotyczących włamania i napadu na bank w Minnesota. Innymi słowy, obrona sugerowała, że Stacey Weiss zeznaje, bo próbuje ugrać coś dla siebie.
57:06
Proces dotyczył porwania Helen Kunz. Maksymalna kara za ten czyn wynosiła 31 lat więzienia. Sprawę rozpoznano w St. Crow County. Proces rozpoczął się w 1997 roku. Tym razem wynik był inny. Christopher Jacob III nie został skazany za morderstwo. Został skazany za porwanie Helen Kunz. Sędzia wymierzył mu najwyższą możliwą karę – pełne 31 lat więzienia.
57:40
Jacob zaczął odbywać wyrok w 1997 roku. Z czasem zaczął jednak próbować ułożyć swoje wyjście z więzienia na własnych warunkach. W 2018 roku złożył wniosek, który miał pozwolić mu na opuszczenie Wisconsin. Najwyraźniej nie chciał wracać do życia w stanie, gdzie jego nazwisko wciąż kojarzono ze sprawą rodziny Kunz. Ten wniosek odrzucono. Później sprawa stała się jeszcze dziwniejsza. Kiedy zbliżał się termin zwolnienia warunkowego, Jacob zaczął pisać do sądu, że nie chce wychodzić.
58:14
Twierdził, że boi się odwetu ze strony policji. Chciał odbyć resztę kary w więzieniu. Według lokalnej gazety nie chciał podpisać zasad zwolnienia warunkowego. Nie chciał ich uznać i nie chciał spotykać się z kuratorem. Mówił wprost, że woli zostać za kratami. Trzy tygodnie przed planowanym wyjściem napisał do sądu list z pytaniem, czy może pozostać w więzieniu, dopóki nie zostaną rozpatrzone inne złożone przez niego wnioski. Mimo to 4 lutego 2020 roku przyznano mu zwolnienie warunkowe.
58:50
Tego samego dnia, kiedy miał opuścić więzienie, został jednak ponownie zatrzymany za tak zwane naruszenie zasad. Nie było do końca jasne, na czym dokładnie miały one polegać. W praktyce wyglądało to tak. Jacob formalnie miał wyjść na wolność, ale nie chciał zaakceptować warunków zwolnienia. Chciał albo zostać w więzieniu, albo po wyjściu opuścić Wisconsin. Nie pozwolono mu wyjechać ze stanu. A kiedy odmówił podporządkowania się zasadom zwolnienia, został ponownie zatrzymany.
59:28
Sprawa rodziny Kunz nie ma prostego zakończenia. Pięć osób nie żyje. W 2026 roku Chris Jacobs III nadal znajduje się w więzieniu. Najnowsze dostępne dokumenty sądowe wskazują, że jest osadzony w Columbia Correctional Institution. Z bezpośrednich osób związanych z domem rodziny Kunz nie żyje już także Kenneth, człowiek, który 5 lipca 1987 roku znalazł ciała swoich bliskich.
60:01
Zmarł w 2001 roku. Germaine Kunz, siostra, która jako jedna z nielicznych opuściła ten dom zamknięty, rodzinny świat i założyła własną rodzinę, według publicznych zapisów zmarła w 2002 roku.
60:17
Dzisiaj można powiedzieć tylko to, co pewne. Rodzina Kunt została zamordowana, Helen została zabrana z domu i później odnaleziona martwa. Christopher Jacob III został uniewinniony z zarzutów morderstwa, ale skazany za porwanie Helen. A pytanie, kto naprawdę wszedł do tego domu w nocy z 4 na 5 lipca 1987 roku i kto pociągnął za spust, formalnie nigdy nie dostało pełnej odpowiedzi.
60:53
Dziękuję Wam za wysłuchanie tej historii. Jeśli chcecie wesprzeć kanał Andy Polański, zostawcie komentarz, łapkę w górę albo udostępnijcie ten odcinek komuś, kto lubi mroczne, nieoczywiste sprawy. A jeśli jeszcze nie subskrybujecie kanału, zróbcie to proszę. To najprostsza darmowa forma wsparcia, za którą naprawdę dziękuję. Bardzo ważne jest też dzielenie się podcastem dalej, wśród bliskich, znajomych i w mediach społecznościowych. Zwłaszcza, że na tym kanale nie cenzuruje niektórych słów, tylko po to, żeby przypodobać się algorytmowi.
61:30
Przez to takie odcinki nie zawsze docierają tak daleko, jak mogłyby dotrzeć. Dlatego, jeśli ta historia Was poruszyła, podajcie ją dalej. Dzięki, że jesteście. Słyszymy się w kolejnej opowieści.