00:01
Peter i Joanne przemierzali Australię samochodem. Kiedy znaleźli się na jednej z najbardziej odludnych dróg w kraju, wydarzyło się coś, co zmieniło ich podróż w koszmar.
00:26
Dzień dobry, dobry wieczór, w zależności od tego, kiedy się słyszymy. Dziś zapraszam Was na odcinek z serii Zabójcza wakacje. I to już trzeci odcinek z tej serii, więc jesteśmy dokładnie w połowie. A tak przy okazji, już w soboty Kryminalne Historie obchodzą siódme urodziny. Szukuję z tej okazji coś specjalnego. Zaglądajcie więc na Facebooka Kryminalne Historie albo na Instagram Kryminalne, bo właśnie tam będę zdradzać więcej.
00:52
Zachęcam Was też do subskrybowania podcastu, żeby być na bieżąco ze wszystkimi odcinkami i niczego nie przegapić. A teraz zapraszam Was do wysłuchania dzisiejszej historii.
01:18
W 2001 roku Peter Falconio i Joanne Lees wyruszyli w podróż po Australii. W Sydney kupili Volkswagena Kombi, który miał stać się ich domem na kółkach. I ruszyli nim przez południową oraz środkową część kraju. Przemierzali tysiące kilometrów, zatrzymywali się w kolejnych miejscach i korzystali z wolności, jaką dawała im podróż bez sztywnego planu. W połowie lipca dotarli do Alice Springs, miasta położonego niemal w samym centrum kontynentu. Stamtąd zamierzali pojechać dalej na północ, w stronę Darwin.
01:51
Prowadziła tam Stuart Highway, długa trasa przecinająca australijskie pustkowie, na której kolejne stacje benzynowe i niewielkie osady dzieliły czasem setki kilometrów. Nie wiedzieli jeszcze, że będzie to ich ostatnia wspólna podróż.
02:06
Peter Falcone urodził się 20 września 1972 roku i wychowywał w Hepworth w angielskim hrabstwie West Yorkshire. Miał trzech braci, dwóch starszych i jednego młodszego. Joanne Lees była od niego o rok młodsza. Urodziła się 25 września 1973 roku. Jej matka była Angielką, a ojciec Australijczykiem. Kiedy Joanne była dzieckiem, jej rodzice się rozstali. Później jej mama ponownie wyszła za mąż za Wincenta, który miał syna sama.
02:38
Cała czwórka zamieszkała w Huddersfield, również położonym w hrabstwie West Yorkshire.
02:44
John już jako nastolatka podejmowała różne prace, między innymi była barmanką i pracowała przy pakowaniu żywności. Później zatrudniła się w lokalnym biurze podróży Thomas Cook. Petera poznała w 1996 roku w jednym z klubów nocnych w Huddersfield. Zaczęli się spotykać, a rok później zamieszkali razem w Brighton, gdzie Peter studiował na tamtejszą uniwersytecie. Jeanne przeniosła się wtedy do lokalnego oddziału biura podróży. Zanim zdecydowali się na dłuższą wyprawę, podróżowali już razem.
03:15
Odwiedzili m.in. Włochy, Grecję i Jamajkę. Z czasem zaczęli planować znacznie większą podróż, która miała prowadzić przez Tajlandię, Singapur i Australię.
03:26
Ich rodziny podchodziły do tego pomysłu z niepokojem. W mediach pojawiały się wtedy informacje o przestępstwach wymierzonych w turystów, a także o wcześniejszych tragediach w Australii. Peter i Joan nie zrezygnowali jednak ze swoich planów. Odkładali pieniądze i przygotowywali się do podróży, o której myśleli już od lat. I tak 15 listopada 2000 roku Peter i Joan wyruszyli w podróż. Ostatecznie zdecydowali się najpierw odwiedzić Nepal, potem Singapur, Malezję, Tajlandię i Kambodżę.
03:57
I w tym ostatnim kraju Joan skradziono czeki podróżne oraz bilet powrotny, ale mimo tego para kontynuowała wyprawę. Ich bliscy coraz bardziej martwili się, czy ostatni etap podróży, czyli Australia, jest dobrym pomysłem. Woleli, żeby para wróciła już do domu. Ale oczywiście Peter i Joan mieli inne plany, nie zamierzali rezygnować z ich realizacji. Nawet pomimo tego, że w mediach wciąż pojawiały się informacje o wcześniejszych tragediach, m.in. o atakach na turystów, masakrze w Port Arthur oraz pożarze hostelu dla podróżnych w Childers.
04:35
W styczniu 2001 roku dotarli do Sydney na wizach umożliwiających im i podróżowanie, i pracę. Joan zaczęła wtedy szukać zatrudnienia i ostatecznie znalazła je w księgarni przy George Street. Przez kolejnych kilka miesięcy para mieszkała w Sydney, pracowała i korzystała ze życia w mieście. To był też czas, żeby właśnie trochę uzupełnić zapasy, zasoby, odłożyć na kolejne tygodnie wyprawy.
05:01
Kiedy nadszedł czas, żeby ruszyć dalej, Peter kupił Volkswagena typu kombi, choć dla nas będzie to raczej van. Samochód miał im służyć nie tylko jako środek transportu, ale również jako miejsce do spania podczas kolejnego etapu wyprawy. 25 czerwca wyjechali z Sydney. Planowali odwiedzić Canberra, Melbourne i Adelaide, a następnie ruszyć przez środek kontynentu w kierunku Darwin. Później chcieli jeszcze dotrzeć do Brisbane. Zatem gdyby zrealizowali ten cały plan, to pokonaliby samochodem ponad 8 tysięcy kilometrów.
05:38
Najdłuższy i najbardziej odludny fragment tej trasy prowadził Stuart Highway. Droga ciągnie się od Adelaide aż do Darwin i ma ponad 2800 kilometrów. I patrząc na mapę widać, że przecina Australię niemal na pół.
05:53
I ogólnie jest to taka droga, na którą trzeba się przygotować, bo na wielu odcinkach po prostu wokół nie ma praktycznie niczego. Można jechać godzinami, mijając jedynie pustkowie. Potem gdzieś tam są pojedyncze stacje benzynowe i niewielkie osady. I też taka ciekawostka, jeśli chodzi o Stuart Highway, to ona swoją nazwę zawdzięcza Jonowi Stuartowi, czyli szkockiemu podróżnikowi, który jako pierwszy przemierzył kontynent z południowego wybrzeża na północ i wrócił tą drogą na południe.
06:25
W czwartek 12 lipca Peter i Joanne dotarli do Alice Springs, miasta położonego niemal w samym centrum Australii.
06:32
W tamtym czasie było to spokojne miejsce, a lokalni policjanci dobrze znali mieszkańców i rzadko mierzyli się z poważnymi przestępstwami. Następnego dnia, czyli 13 lipca, Peter zadzwonił do rodziców w Wielkiej Brytanii. Para była w dobrym nastroju i cieszyła się z dalszej podróży. Przed nimi pozostawała jeszcze droga na północ w stronę Darwin.
06:53
W sobotę 14 lipca 2001 roku około godziny 16.00 Peter i John wyjechali z Alice Springs i ruszyli Stuart Highway na północ w stronę Darwin. Tego dnia chcieli dotrzeć w okolice formacji skalnych Devil's Marbles, czyli dosłownie diabelskie kulki. A w języku rdzennych mieszkańców to Karlu Karlu. Są to takie spektakularne, gigantyczne głazy granitowe o idealnie zaokrąglonych kształtach rozrzucone na pustynnym obszarze.
07:24
Peter prowadził ich pomarańczowego Volkswagena, a Joanne siedziała obok niego. Po drodze zatrzymali się w Tea Tree, niespełna 200 km od Alice Springs. Zatankowali samochód, a potem zostali tam jeszcze na chwilę, żeby obejrzeć zachód słońca. Wcześniej palili marihuanę, więc mogli być bardziej rozluźnieni i zmęczeni, ale mimo zapadającego zmroku postanowili jechać dalej. Minęli Burrow Creek i wjechali na jeszcze bardziej odludny odcinek trasy.
07:55
Jeśli chodzi o środkową Australię, to odradzano jazdę nocą. Na drogę często wychodziły zwierzęta, a w razie awarii można było czekać na pomoc godzinami. Ruch był niewielki, a najbliższe zabudowania znajdowały się wiele kilometrów dalej. Więc oprócz tego, co oświetlał samochód, to tak naprawdę nie było widać praktycznie niczego. W pewnym momencie Joanne zauważyła przy drodze jednak kilka niewielkich ognisk. Peter chciał się zatrzymać, bo obawiał się, że ogień może się rozprzestrzenić, ale kobieta poczuła niepokój i poprosiła, żeby jechali dalej.
08:29
Niedługo później wydarzyła się kolejna zaskakująca rzecz. Otóż Peter zauważył w lusterku światła samochodu jadącego za nimi. Pojazd od dłuższego czasu trzymał się dość blisko, ale mimo tego, że Peter zwalniał, kierowca nie próbował go wyprzedzić. Zaczęło go to denerwować, bo nie rozumiał, dlaczego to auto tak cały czas za nimi jedzie. I w końcu wydarzyło się coś, co miało wyjaśnić tę sytuację, a mianowicie ta biała terenówka, Toyota, która za nimi jechała z taką zieloną zabudową, zrównała się z ich autem i wtedy kierowca za kierownicą tego auta zaczął gestykulować, wskazując na to, żeby się zatrzymali i sugerując, że jest jakaś awaria.
09:11
W sensie, że z ich autem dzieje się coś niepokojącego. Więc uznali, że jest to sygnał, którego nie powinni ignorować, zwłaszcza na tak odludnej drodze, a mając tutaj ewentualnie kogoś do pomocy, to szybko może naprawią tę awarię. Więc jeśli rzeczywiście był jakiś problem z samochodem, no to lepiej było to sprawdzić od razu. A zatem kilka minut po godzinie 20, około 11 kilometrów za Barrow Creek Roadhouse, Peter zjechał na pobocza. Kierowca Toyoty również się zatrzymał. Mężczyzna wysiadł i podszedł do nieznajomego.
09:44
John słyszała tylko fragment rozmowy. Mężczyzna twierdził, że z okolic rury wydechowej Volkswagena wydobywają się iskry. Po chwili Peter wrócił do samochodu i poprosił Joanne, żeby usiadła za kierownicą i zwiększyła obroty silnika. Zabrał też papierosy i ponownie poszedł na tył auta. Nie wyglądał wtedy na przestraszonego, zachowywał się spokojnie i najwyraźniej wierzył, że ten kierowca faktycznie chce im pomóc. John zgodnie z poleceniem nacisnęła padał gazu. Wtedy usłyszała głośny huk dobiegający zza samochodu.
10:16
Pomyślała, że Volkswagen znowu strzelił z wydechu, ponieważ wcześniej zdarzały się w nim już takie problemy. Chwilę później jednak przy jej oknie pojawił się ten nieznajomy mężczyzna. W ręku trzymał srebrną broń. Kazał Joan przesunąć się na siedzenie pasażera, a następnie zaczął ją krępować. Związał jej ręce za plecami za pomocą czarnych opasek zaciskowych i obkleił taśmą. Próbował także związać jej nogi i zakleić usta, ale Joan szarpała się i kopała tak mocno, że nie zdołał tego zrobić.
10:47
Nie wiedziała też, gdzie znajduje się Peter, ani co wydarzyło się za samochodem. Napastnik wyciągnął ją z Volkswagena, zmusił do wstania i poprowadził w stronę swojej Toyoty. Wtedy John zauważyła również jego psa. Mężczyzna siłą wepchnął ją na tył swojego samochodu. John krzyczała, wołała Petera i próbowała się uwolnić, ale nie usłyszała żadnej odpowiedzi.
11:10
Leżąc w aucie napastnika, usłyszała też odgłosy przypominające przeciąganie czegoś po ziemi. Nie widziała wtedy jednak ciała Petera. Właściwie w ogóle nie była pewna, co dokładnie dzieje się na zewnątrz. Była przekonana, że ten mężczyzna zamierza ją zabić. Bała się również, że wcześniej może ją wykorzystać. W pewnym momencie napastnik czymś się zajął. Prawdopodobnie przenosił coś jeszcze w pobliżu samochodu i Joanne uznała, że to może być jej jedyna szansa. Wtedy wydostała się z Toyota i pobiegła w stronę buszu.
11:43
Wokół panowała prawie całkowita ciemność. Jedynym źródłem światła były reflektory samochodów. Jan biegła między krzewami, właściwie nie widząc, co znajduje się przed nią. Gałęzie dostrzegała dopiero wtedy, kiedy była już tuż przy nich. Po chwili zmieniła kierunek i odbiegła jeszcze kilkadziesiąt metrów. Później uznano, że to działanie było kluczowe, ponieważ napastnik nie wiedział już, dokąd dokładnie pobiegła. Było jakoś po 20.30, kiedy wsunęła się pod niski zarośla i znieruchomiała.
12:16
Starała się wtedy nie poruszać i nie wydać żadnego dźwięku. Mężczyzna zaczął ją szukać. Miał latarkę i psa. Jan widziała światło przesuwające się pomiędzy krzewami i słyszała, że napastnik znajduje się gdzieś w pobliżu. Pies jednak jej nie odnalazł. Z późniejszych relacji kobiety wynikało, że przez większość czasu nawet nie reagował na miejsce, w którym się ukrywała. Napastnik kilka razy przejeżdżał w pobliżu. John słyszała także jego kroki i ponownie widziała światło latarki.
12:46
Nie wiedziała, czy mężczyzna nadal jej szuka, czy tylko czeka, aż sama wyjdzie z kryjówki. W pewnym momencie usłyszała, że jeden z samochodów rusza. Pomyślała, że napastnik przestawia albo zabiera ich Volkswagena. Później ponownie usłyszała silnik i dźwięk odjeżdżającej Toyoty. Ale nawet wtedy nie odważyła się od razu wyjść z ukrycia. Przez cały czas próbowała też uwolnić ręce z opasek zaciskowych i taśmę. Warto dodać, że do tego warunki, jakie panowały, były niesprzyjające, bo był to środek australijskiej zimy.
13:20
Nocą temperatura na Pustkowiu mocno spadała. Jeanne była więc przemarźnięta, ranna i nadal częściowo skrępowana. Pod krzewem spędziła około pięciu lub sześciu godzin. Przez ten czas nie wiedziała, co stało się z Piterem, ani czy uzbrojony mężczyzna wciąż znajduje się w pobliżu. Dopiero po północy odważyła się wrócić na drogę.
13:43
Kiedy w końcu wyszła z ukrycia, zauważyła, że ich auta już tam nie było. Później ustalono, że napastnik najpierw odjechał jednym samochodem i później wrócił po drugi. Volkswagenem nie odjechał daleko, po prostu ukrył go jakieś 80 metrów dalej, w głębi zarośli. Policja później odnalazła to auto. W tym czasie Joan zauważyła, że nadjeżdża ciężarówkę. Wiele myśląc wybiegła najednie, ryzykując, że kierowca nie zdąży jej wyminąć ani zatrzymać pojazdu.
14:13
Była to ogromna ciężarówka z naczepami, długa na kilkadziesiąt metrów i światłami widocznymi z daleka. Zdecydowanie poruszała się z dużą prędkością i pewne było, że nie zatrzyma się od razu. Kierowca, Vince Miller, przestraszył się, że potrącił kobietę. Widział ją, ale nie był w stanie zareagować. Zatrzymał pojazd dopiero prawie kilometr dalej. Kiedy wysiadł, zobaczył Jeanne. Żyła, ale była roztrzęsiona, miała obrażenia i nadal była częściowo skrępowana.
14:44
W ciężarówce oprócz Vince'a był jeszcze jego zmiennik. Kobieta od razu opowiedziała im swoją historię o tym, że została zaatakowana, a jej chłopak zniknął. Mężczyźni początkowo ruszyli w stronę miejsca zderzenia, żeby spróbować odnaleźć Petera. Szybko jednak zawrócili, kiedy Joanne zdążyła im jeszcze dopowiedzieć, że napastnik był uzbrojony i mógł nadal przebywać w okolice. Postanowili więc nie ryzykować, wrócili do ciężarówki, oczywiście zabrali ze sobą Jan i zdecydowali, że zawiozą ją do położonego około 11 kilometrów na południe Barrow Creek Roadhouse, czyli takiego starego zajazdu i pubu stojącego pośrodku australijskiego pustkowia.
15:25
Kiedy przyjechali, właściciel lokalu, Les Pilton oraz jego partnerka Helen Jones natychmiast zajęli się Joan i zdecydowali, że wezwą policję. Zgłoszenie dotarło do funkcjonariuszy Valley Springs około 1.30 w nocy. Na miejsce przyjechali kilka godzin później, po godzinie czwartej nad ranem. Najpierw wysłuchali Joan, obejrzeli jej obrażenia i próbowali ustalić, gdzie dokładnie doszło do ataku. Około 7 rano ruszyli na poszukiwania. Towarzyszył im kierowca ciężarówki, który wcześniej znalazł Joanne na drodze.
15:59
Szukali Petera, białej Toyoty oraz uzbrojonego mężczyznę. Kiedy dotarli w okolice wskazane przez kobietę, znaleźli na ziemi sporą ilość krwi. Ktoś próbował ją przykryć warstwą piasku i ziemi, ale ślad nadal był wyraźny. Niedaleko odnaleziono też Volkswagena Petera i John. Tak jak wspominałam, był ukryty około 80 metrów w głąb zarośli. Niestety, po Peterze nie było śladu. Policja zaczęła przeszukiwać okolice, ale teren był ogromny i wyjątkowo trudny.
16:31
Wokół ciągnęły się kilometry buszu i nie można było złapać żadnego tropu. Blokady dróg pojawiły się dopiero kilka godzin później. Funkcjonariusze ustawili punkty kontrolne na trasach prowadzących w stronę Darwin, Ali Springs i dalej na południe kraju.
16:47
W praktyce oznaczało to jednak, że napastnik miał już sporo czasu, żeby oddalić się od miejsca zderzenia. W ciągu pierwszej doby do akcji skierowano ponad 100 policjantów, ochotników i załogi samolotów, które przeszukiwały pustkowie z powietrza. Była to jedna z największych obław, jakie do tamtej pory zorganizowano na terytorium północnym. Kilka dni później do poszukiwań dołączyło także czterech aborygańskich tropicieli z pobliskiej osady. Potrafili oni odczytać ślady, których większość ludzi nawet by nie zauważyła.
17:20
Ale i oni nie znaleźli niczego, co prowadziłoby do Petera albo napastnika. W kolejnych tygodniach, a potem miesiącach, policja przeszukiwała coraz większe obszary. Podnaleziono ślady należące do Joan, ale poza nimi pustkowie nie przyniosło żadnej odpowiedzi. Peter zniknął, a jedynym dowodem na to, że wydarzyło się tam coś poważnego, pozostawała krew znaleziona przy drodze. W międzyczasie Jeanne próbowała przypomnieć sobie jak najwięcej szczegółów dotyczących napastnika.
17:51
Na podstawie jej opisu policja przygotowała portret pamięciowy oraz rysunek samochodu, którym miał się poruszać. Było to białe auto terenowe, prawdopodobnie Toyota Land Cruiser. Tyle, że w tej części Australii podobnych samochodów jeździło mnóstwo. Również opis mężczyzn nie wyróżniał go szczególnie spośród innych mieszkańców regionu. Policja wiedziała więc, kogo mniej więcej szuka, ale nadal pod ten rysopis podchodziło bardzo wiele osób. Joanna pisała napastnika jako wysokiego, postawnego mężczyznę o jasnej karnacji.
18:25
Miał krótkie włosy, charakterystyczne wąsy i czarną czapkę z daszkiem. Mówił australijskim akcentem. Dodała też oczywiście, jakim jeździł autem i to, że miał ze sobą psa. Jeśli chodzi o to, na jakim etapie śledztwa byli policjanci, to wciąż brano pod uwagę, że Peter przeżył i być może został jedynie wywieziony z miejsca zdarzenia. Coraz więcej wątpliwości budziła jednak też ta krew znaleziona przy drodze. Dlatego też zdecydowano, że do śledztwa dołączy bieloszka sądowa Carmen Eckhoff.
18:58
Już podczas pierwszych oględzin zauważyła, że przy drodze nie było tylko kilku przypadkowych plam krwi. Było jej znacznie więcej, tylko że jej część wsiąkła w ziemię i nie była od razu widoczna. Kiedy zaczęto delikatnie odsuwać wierzchnią warstwę piasku, pod spodem pojawiły się kolejne ślady. Wyglądało to tak, jakby ktoś próbował zasypać krew i ukryć to, co wydarzyło się w tym miejscu. Kobieta zbadała także Volkswagena, Petera i Joanne. Ponieważ samochód został ukryty, to biolożka wskazywała na to, że ktoś ten samochód przeprowadził przez nierówny teren, musiał więc trzymać kierownicę i korzystać z drążka zmiany biegów.
19:38
W związku z tym właśnie z tych miejsc pobrała ślady. Użyła do tego taśmy samoprzylepnej, którą przykładała do powierzchni, zbierając niewidoczne gołym okiem fragmenty naskórka i inny materiał biologiczny. Wszystkie próbki zostały później przewiezione do laboratorium w Darwin. Na tym etapie nikt jeszcze nie wiedział, że to właśnie te ślady zabezpieczone przez Carmen okażą się jednymi z najważniejszych dowodów w całej sprawie.
20:05
Cztery dni po ataku do Australii przylecieli ojciec i jeden z braci Petera. Zabrano ich w okolice Burrow Creek, gdzie po raz pierwszy zobaczyli miejsce, w którym ich syn i brat zniknął. Rodzina publicznie zaapelowała też do wszystkich, którzy mogli wiedzieć cokolwiek o jego losie. W tym czasie sprawą żyła już nie tylko Australia. Do Ali Springs zaczęli zjeżdżać dziennikarze z całego kraju, a chwilę później także z Wielkiej Brytanii i innych państw. Przed hotelami, komisariatami i budynkami zajmowanymi przez policję ustawiały się wozy transmisyjne.
20:40
Kamery pojawiały się wszędzie, a niewielkie miasto nagle znalazło się w centrum zainteresowania światowych mediów. Najbardziej poszukiwaną osobą była oczywiście Joanne. To ona jako jedyna mogła opowiedzieć o tym, co wydarzyło się tamtej nocy. Problem polegał jednak na tym, że wcale nie chciała rozmawiać z dziennikarzami. Po prostu nie była gotowa publicznie wracać do ataku, zniknięcia Petera i własnej ucieczki. Policja próbowała ją przekonać, że wystąpienie przed kamerami mogłoby pomóc w poszukiwaniach, Ale Joanne konsekwentnie odmawiała.
21:14
Dla reporterów jej milczenie szybko stało się kolejnym tematem. Nie mieli wielu potwierdzonych informacji, więc zaczęli wypełniać luki domysłami. Im mniej mówiła policja i sama Joanne, tym więcej pojawiało się teorii nieścisłości i powtarzanych błędnych informacji.
21:31
W poniedziałek nad ranem Jen nadal przebywała pod opieką Helen Jones, czyli tą kobietą, która była partnerką właściciela tego zajazdu. Jen zdążyła już przeczytać pierwsze artykuły o sprawie i była coraz bardziej zdenerwowana tym, co się w nich znajdowało. Część informacji się nie zgadzała, a kolejne publikacje przedstawiały wydarzenia w sposób, którego sama nie rozpoznawała. Wtedy też porozmawiała o tym z Helen, a ta skontaktowała się z lokalnym dziennikarzem Markiem Wiltonem.
22:01
John zgodziła się z nim porozmawiać, ale tylko po to, żeby sprostować najważniejsze błędy. Nie chciała opowiadać o samym ataku. Policja prosiła też, żeby nie ujawniała szczegółów śledztwa, a ona sama uważała, że z szacunku dla rodziny Petera nie powinna mówić więcej. Chciała jednak wyjaśnić przede wszystkim jedną rzecz.
22:22
Otóż, że nigdy nie powiedziała, że słyszała strzał. Kiedy siedziała za kierownicą Volkswagena i dobiegł ją głośny huk, pomyślała, że samochód znowu strzelił z wydechu, a nie, że ktoś wystrzelił. Tak jak wspominałam, już wcześniej mu się to zdarzało, więc dla niej wtedy nie było to nic niepokojącego, a dźwięk był taki, że właśnie wzięła go za to zdarzenie, a nie za odgłos wystrzału. Mark Wilton wspominał później, że podczas rozmowy zobaczył młodą kobietę, która była wyraźnie straumatyzowana i próbowała odnaleźć się w sytuacji, nad którą kompletnie straciła kontrolę.
23:00
Naraz w jej życiu wydarzyło się wiele trudnych doświadczeń. Straciła partnera, uciekła uzbrojonemu napastnikowi, a później też musiała patrzeć, jak jej historia staje się taką publiczną debatą.
23:14
Starał się więc pokazać Joanne z takiej strony, która to wszystko przeżywa, dla której jest to trudny czas i która tego czasu potrzebuje, żeby dojść do siebie. 11 dni po ataku Joanne po raz pierwszy zdecydowała się wystąpić publicznie. Towarzyszył jej wtedy brat Petera, Paul. Kobieta nie zamierzała jednak brać udziału w zwykłej konferencji prasowej, podczas której reporterzy mogliby zasypywać ją badaniami. Zgodziła się pojawić przed kamerami tylko na własnych warunkach. Wcześniej otrzymała listę pytań i wykreśliła wszystkie te, na które nie chciała odpowiadać.
23:49
Nie zamierzała mówić o szczegółach ataku, ani zdradzać informacji, które mogłyby utrudnić śledztwo. Odczytała krótkie, przygotowane wcześniej oświadczenie. Zwróciła się w nim bezpośrednio do napastnika i poprosiła, żeby powiedział policji, gdzie znajduje się Peter. Dodała też, że żadna z osób, które miały z nią bezpośredni kontakt, nie podważała jej relacji. i ogólnie zakładała, że takie wystąpienie trochę uspokoi sytuację. Stało się jednak odwrotnie.
24:20
Joanne była powściągliwa, nie chciała wdawać się w szczegóły i nie okazywała emocji w sposób, którego część widzów oczekiwała od kobiety po tak traumatycznym przeżyciu.
24:31
Nie płakała przed kamerami, nie odpowiadała na wszystkie pytania i wyraźnie kontrolowała każde słowo. Dla wielu osób właśnie to zaczęło być podejrzane. Dziennikarze analizowali jej mimikę, sposób mówienia i to, jak zachowywała się przed kamerami. Każdą różnicę pomiędzy kolejnymi publikacjami przedstawiano jako nieścisłość w jej wersji, nawet jeśli część błędów pochodziła wcześniej od samych mediów. Zamiast pytać wyłącznie o Petera i poszukiwanego napastnika, coraz częściej zastanawiano się, czy Joanne mówi całą prawdę.
25:03
W związku z tym policja próbowała zatrzymać te narastające spekulacje. Między innymi opublikowała zdjęcia obrażeń, których kobieta doznała tamtej nocy. Były na nich widoczne ślady po skrępowaniu oraz inne urazy, które potwierdzały, że została zaatakowana. Ale to nie zakończyło dyskusji.
25:22
Na miejscu znaleziono krew Petera i ukrytego w zaroślach Volkswagena, ale nadal nie było jego ciała, broni ani napastnika. Nie udało się też od razu dokładnie odtworzyć wszystkiego, co wydarzyło się pomiędzy hukiem usłyszanym przez Joan, a jej ucieczką do buszu. Policja musiała więc sprawdzić każdą możliwość także osoby najbliższe Peterowi, bo też w tego typu sprawach jest to oczywiście standardowa procedura i zawsze zaczyna się od sprawdzenia otoczenia danej osoby.
25:55
Więc tak, analizowano także zeznania Joanne, ale nie oznaczało to, że policja uważała ją za sprawczynię albo że kłamie. Po prostu było to coś, co należało zrobić. Tylko, że media przedstawiały to w taki sposób, jaki chciały, czyli dodawały do tego taką narrację, że być może Joanne nie mówi całej prawdy, że jej wersja jest właśnie weryfikowana, że jej mimika, postawa budzą wątpliwości itd. Czyli to, że Joanne nie chciała się wszystkim podzielić, sprawiło, że obróciło się to przeciwko niej.
26:28
I też takie informacje rozprzestrzeniały się błyskawicznie, w pewnym momencie doszły także do Wielkiej Brytanii, gdzie też jak na przykład redakcje wymieniały się informacjami, to pojawiły się takie pogłoski, że tamtejsza redakcja, czyli ta z Wielkiej Brytanii, uważa, że to właśnie Joanne mogła być odpowiedzialna za zniknięcie Petera. I od tej chwili tak naprawdę zaczęły funkcjonować dwie historie. Pierwsza była oparta na tym, co oczywiście powiedziała Joanne i dotyczyła uzbrojonego mężczyzny, który zatrzymał młodą parę na odludnej drodze i zniknął razem z Piterem.
27:03
A druka skupiała się na kobiecie i pytaniu, czy jej relacja była prawdziwa i czy to nie ona jest za wszystko odpowiedzialna. Do tego po tej konferencji, która miała miejsce, tak naprawdę pojawiło się jeszcze więcej niepotwierdzonych teorii. Trochę ta sprawa zaczęła żyć swoim życiem, pojawiały się jakieś sugestie, ludzie próbowali odkryć możliwy motyw, dla którego chciałaby skrzywdzić własnego partnera. Właśnie analizowano każdy jej gest, mimikę itd.
27:33
I oczywiście jeśli coś było niekorzystnego, no to traktowano to jako dowód. Choć mogło być po prostu tak, że ją to wystąpienie bardzo stresowało, a do tego też przeżywała traumę. Ale dla wielu osób nie było to żadne wytłumaczenie, tylko właśnie rzucało na nią podejrzenia. To sprawiło, że Joanne postanowiła się wycofać z życia publicznego, a policja w tym czasie musiała prowadzić ogromne śledztwo i radzić sobie z dziennikarzami, którzy każdego dnia domagali się kolejnych informacji.
28:04
W pewnym momencie ujawniono, że kamery na jednej ze stacji benzynowych w Valley Springs mogły zarejestrować mężczyznę albo samochód pasujący do opisu Jan. Nagranie nie zostało jednak od razu publicznione. Przez wiele dni policja próbowała poprawić jakość obrazu i odczytać numer rejestracyjny auta. Na filmie rzeczywiście było widać pojazd, który mógł przypominać białą Toyotę opisaną przez kobietę, ale obraz był zbyt niewyraźny, żeby jednoznacznie ustalić tablicę.
28:35
Dziennikarze zaczęli więc pytać, dlaczego policja tak długo zwlekała z publikacją. Skoro nagranie mogło pokazywać podejrzanego, każda kolejna doba działała na jego korzyść. Kiedy materiał w końcu ujawniono, śledczy mieli nadzieję, że widoczny na nim mężczyzna sam zgłosi się na policję i wyjaśni, dlaczego znalazł się tamtej nocy na stacji. Tak się jednak nie stało. Policja zaczęła więc sprawdzać właścicieli Toyota Land Cruiser, wyprodukowanych w latach 1991-1999.
29:07
Równocześnie analizowano informacje od osób, które twierdziły, że rozpoznają mężczyznę z nagrania. W ten sposób wytypowano 36 osób wymagających dokładniejszego sprawdzenia. Ale tak naprawdę lista podejrzanych cały czas rosła i łącznie z tym w pewnym momencie znalazło się na niej około 600 nazwisk. Ale nadal brakowało jednego dowodu, który pozwoliłby wskazać konkretną osobę.
29:33
Wraz z kolejnymi tygodniami coraz mniej uwagi poświęcano jednak samemu napastnikowi, a coraz więcej Joan. Media wychwytywały każdą różnicę w jej wypowiedziach. Dyskutowano o tym, jak dokładnie wyglądał sprawca, jakim samochodem jechał i czy rzeczywiście miał psa. Analizowano także jej zachowanie, mimikę i sposób, w jaki opowiadała o zaginięciu Petera. Jeden z brytyjskich dziennikarzy zapytał nawet policję, czy Joanne miała wcześniej problemy psychiczne. W Australii zaczęto mówić o lindyfikacji Joanne Lees.
30:06
Było to nawiązanie do Lindy Chamberlain, której 9-tygodniowa córka Azaria zniknęła w 1980 roku. O tej sprawie zrobiłam odcinek i jest on dostępny w sekcji dla wspierających. Ale w skrócie, Linda od początku twierdziła, że dziecko porwało Dingo, natomiast opinia publiczna i część mediów nie wierzyły w jej historię. Kobietę oskarżono o zabójstwo córki i skazano, mimo że ciała Azarii nie odnaleziono. Dopiero kilka lat później znaleziono fragment ubrania dziecka i ten dowód potwierdził, że Linda mówiła prawdę, a wcześniejsze ustalenia oraz publiczne przekonania o jej winie były błędne.
30:47
Teraz część dziennikarzy widziała podobny schemat. Jen nie zachowywała się tak, jak oczekiwano od ofiary, dlatego coraz więcej osób zaczynało podejrzewać, że coś ukrywa.
30:58
Policja w tym czasie zapewniała, że ślady odnalezione przez Stuart Highway nadal potwierdzają znaczną część jej relacji. Jedynie brakowało oczywiście ciała Petera i wytypowania jednego podejrzanego. To sprawiało, że plotki żyły własnym życiem.
31:17
Ogłoszono też, że za informacje prowadzące do rozwiązania sprawy wyznaczono nagrodę w wysokości 250 tys. dolarów australijskich. Najważniejszym nowym dowodem pozostawał profil DNA nieznanego mężczyzny, który został znaleziony na koszulce Joan. Ślady tego samego materiału odkryto także na prowizorycznych więzach oraz Volkswagenie.
31:40
Potem jak opublikowano te nagrania ze stacji, mówiłam, że zgłosiło się wiele osób, które twierdziły, że rozpoznają mężczyznę na nagraniu. I wśród tych wytypowanych mężczyzn był jeden, który zwrócił uwagę śledczych. Nazywał się Bradley Murdoch. W związku z tym 1 listopada 2001 roku policjanci przesłuchali go w brum. Nie mieli jednak jeszcze dowodu, który bezpośrednio łączyłby go ze sprawą. Opis John nie wskazywał jednoznacznie właśnie na niego, funkcjonariusze przyjęli jego wyjaśnienia i nawet nie pobrali od niego próbki Dana.
32:16
Na tym etapie Mardok został więc puszczony wolno, a to oznaczało, że policja znów utknęła w martwym punkcie.
32:25
Co ciekawe, po latach sami funkcjonariusze przyznawali, że śledztwo od początku można było poprowadzić znacznie lepiej. Sprawa szybko rozrosła się do ogromnych rozmiarów, pojawiały się tysiące informacji i nowych nazwisk. Ale właśnie w tym natłoku policja nie zawsze potrafiła rozpoznać, które tropy naprawdę były najważniejsze. Pięć miesięcy po zaginięciu Petera, gdy coraz głośniej krytykowano sposób prowadzenia dochodzenia, doszło do zmian w zespole. Kierowanie śledztwem powierzono Colleenowi Gwainowi, który był wówczas regionalnym komendantem policji Valley Springs.
33:00
Kiedy usłyszał, że przejmuje tę sprawę, sam później przyznał, że nie wiedział, czy powinien się śmiać, czy załamać. Już po kilku dniach zauważył, że zespół nie działał tak, jak powinien.
33:12
Najbardziej niepokoiło go to, że część śledczych wciąż nie wierzyła Joanne. Jego zdaniem był to poważny błąd. Jeśli policjanci od początku zakładają, że ofiara może kłamać, łatwiej zaczynają lekceważyć szczegóły, które nie pasują do ich własnej wersji i mogą przeoczyć właśnie ten trop, który prowadzi do sprawcy. Jedną z pierwszych decyzji Guaina było więc ponowne przejrzenie całego materiału i wskazanie spraw, które należało sprawdzić jeszcze raz. Zlecił więc detektywom, żeby wrócili do tych tropów, które uznał za najważniejsze.
33:47
Po latach mówił, że była to jedna z najlepszych decyzji, jakie podjął w całej swojej karierze. W tym czasie Joanne wróciła już do Wielkiej Brytanii. Była rozczarowana tym, jak prowadzono śledztwo, nie ufała policji i miała coraz większy dystans do mediów. Czuła, że przez wiele miesięcy więcej uwagi poświęcono jej zachowaniu niż temu, kto naprawdę zaatakował ją i Petera. Nowy zespół ponownie z nią porozmawiał. Tym razem śledczy spokojnie wrócili do kolejnych etapów tamtej nocy i wyjaśnili część szczegółów, które wcześniej przedstawiano jako nieścisłości.
34:20
Colin Gwain mówił później, że Joan okazała się niezwykle dokładnym świadkiem. Mimo stresu i traumy potrafiła odtworzyć wiele drobnych elementów od kolejności zdarzeń po zachowanie napastnika. Policja ponownie przejrzała tysiące zgłoszeń i nazwisk. Początkowo lista osób, które mogły mieć związek ze sprawą liczyła około 3000 mężczyzn. Z czasem udało się ją zawęzić do 26, więc zdecydowanie łatwiej już było prowadzić jakieś śledztwo.
34:51
Śledczy wierzyli, że najważniejsze odpowiedzi mogły znajdować się nie w zeznaniach, ale w materiale zabezpieczonym po ataku. Chodziło m.in. o te ślady, które zabezpieczono na koszulce Joan, gdzie właśnie znaleziono DNA nieznanego mężczyzna. Potem potwierdzono, że ten sam profil pojawił się również na kierownicy i drążku zmiany biegów Volkswagena. I to było bardzo ważne. Oznaczało, że mężczyzna, który miał bezpośredni kontakt z Joanne, najprawdopodobniej dotykał także ich samochodu.
35:23
Jeśli to właśnie napastnik przeprowadził Volkswagena z drogi w głąb zarośli, no to jego DNA mogło połączyć wszystkie te miejsca w jedną historię, czyli potwierdzić, że to on był sprawcą. Ważne było też to, że profil był pełny i dobrej jakości, ale problem pojawił się wtedy, gdy porównano go z krajowymi i zagranicznymi bazami danych, bo nie znaleziono żadnego dopasowania. Policja miała więc DNA sprawcy, ale nadal nie miała jego nazwiska.
35:53
Szczególnie dokładnie zbadano też prowizoryczne kejdanki, którymi skrępowano Joanne, czyli właśnie te wykonane z tych plastikowych opasek zaciskowych połączonych czarną taśmą. Wiele osób wcześniej podważało jej słowa, że udało jej się samodzielnie z nich wysunąć. Kiedy jednak eksperci przyjrzeli się tej konstrukcji, okazało się, że pomiędzy opaskami znajdowała się taka dodatkowa pętla i to właśnie dzięki niej Joanne mogła stopniowo poluzować więzę. Pomagała też sobie truskawkowym błyszczykiem do ust, który przy sobie miała.
36:27
Smarowała nim nadgarstki i te opaski, żeby zmniejszyć tarcie i wysunąć dłonie. Co też oczywiście skutkowało tym, że na tych zabezpieczonych dowodach znaleziono później dużą ilość tego kosmetyku. I to też utrudniało pracę śledczym, ponieważ zamazało odciski palców, dlatego eksperci musieli te kolejne warstwy taśmy zdejmować bardzo ostrożnie, tak żeby nie zniszczyć śladów ukrytych pod spodem. Na zewnętrznej części znajdowało się głównie DNA Joan, ale głębiej udało się zabezpieczyć materiał należący do nieznanej osoby.
37:05
Próbka była jednak bardzo mała, dlatego australijscy eksperci zwrócili się o pomoc do doktora Jonathana Whiteuckera, brytyjskiego specjalisty zajmującego się właśnie analizą śladowych ilości DNA. I do jego laboratorium wysłano te wszystkie zabezpieczone dowody, a do tego środkową pętlę tych kajdanek, której wcześniej jeszcze nie badano. I wyniki potwierdziły wcześniejsze ustalenia. Profil był ten sam, ale tym razem udało się go uzyskać w takiej wyraźniejszej formie.
37:38
Co ważne, metoda użyta przez brytyjski zespół była już uznawana przez sądy, więc ten materiał mógł być później częścią procesu. Policja miała teraz więc kilka śladów prowadzących do tego samego mężczyznę. Można więc było założyć, że mają DNA sprawcę.
37:56
Problem tylko nadal polegał na tym samym. Nie było wiadomo, do kogo należy to DNA i trzeba było to ustalić. Z racji tego, że często w tego typu śledztwach nazwisko podejrzanego pojawia się gdzieś w aktach, policjanci postanowili jeszcze raz je przejrzeć i ponownie ich uwagę zwrócił człowiek, który został już wcześniej przesłuchany, a mianowicie Bradley Murdoch.
38:22
Zatem zatrzymajmy się chwilę przy nim i opowiem Wam, co o nim było wiadomo. Miał wtedy 43 lata i mieszkał w Broome, czyli w północno-zachodniej Australii. Z zawodu był mechanikiem, ale policja znała go przede wszystkim z zupełnie innych powodów, bo od lat był związany ze środowiskiem handlarzy narkotyków i zajmował się też ich przewożeniem przez ogromne, słabo zaludnione obszary kraju. Do tego w 1996 roku wyszedł z więzienia po odbyciu 15 miesięcy kary za strzelanie do grupy aborygenów, którzy świętowali po meczu piłkarskim w regionie Kimberley.
39:00
Bradley był wysokim, postawnym mężczyzną, który budził respekt. W swoim otoczeniu nazywano go Big Brad, czyli Wielki Brad. Miał krótkie, siewiejące włosy i charakterystyczny, mocny australijski akcent. Osoby, które miały z nim kontakt, często wspominały, że sama jego obecność potrafiła o nie śmielać. I jak wspominałam, problem też polegał na tym, że kiedy wcześniej przesłuchiwali śledczy tego mężczyznę, no to nie pobrali od niego DNA, więc teraz trzeba było przyznać, że to był poważny błąd i nadrobić go oczywiście.
39:36
Do tego zachowanie mężczyzny po 14 lipca zaczęło wyglądać coraz bardziej podejrzanie. Zmienił wygląd, przerobił samochód i sprawiał wrażenie człowieka, który próbuje utrudnić policji odnalezienie go albo rozpoznanie jego auta. Podczas pierwszego przesłuchania przekonywał, że nie mógł znajdować się w okolicach Barrow Creek, bo jak twierdził, po ataku nie miałby czasu, żeby przejechać prawie 2000 km i w ciągu doby dotrzeć do Broom. Ten argument przez długi czas uznawano za przekonujący.
40:08
W końcu policjanci postanowili jednak sprawdzić go w praktyce. Użyli podobnego samochodu i otworzyli trasę, którą Murdoch mógł pokonać przez Tanami. Okazało się, że przejazd był możliwy, a czasu wystarczało, żeby po wydarzeniach na Stuart Highway dotrzeć do Broome. Jego alibi nie było już tak mocne jak wcześniej. 17 maja 2002 roku policja zatrzymała też jednego z jego wspólników zajmujących się przewożeniem narkotyków. Mężczyzna zaczął opowiadać o działalności Mardoka i przekazał śledczym informacje, które ponownie skierowały ich uwagę właśnie na niego.
40:45
Dodatkowo zbadano DNA jego brata. Wynik nie mógł oczywiście potwierdzić tożsamości sprawcy, ale wskazywał na bliskie pokrewieństwo z mężczyzną, którego materiał genetyczny znaleziono na koszulce Joanne i Volkswagenie. Krąg zaczynał się więc zaciskać. Wtedy Murdoch zniknął z pola widzenia policji. Przybywał w regionie Riverland w Australii Południowej, gdzie mieszkał w domu gościnnym na terenie posiadłości w Swan Ridge. Należała ona do pary wychowującej małe dziecko. Z czasem Murdoch zaczął zmieniać budynek w swoją kryjówkę.
41:18
Zabezpieczał go, przygotowywał zapasy i urządzał tak, żeby w razie potrzeby móc tam się ukryć. Miał już też nawet spakowany samochód i planował ruszyć w stronę Australii Zachodniej, gdzie znacznie łatwiej byłoby mu zniknąć. Policjanci uważali, że wiedział, iż są coraz bliżej. Nie zdążył jednak wyjechać, bo 22 sierpnia 2002 roku został zatrzymany w Australii Południowej w związku z inną sprawą. Postawiono mu zarzuty dotyczące uprowadzenia i napaści, w tym wykorzystania 12-letniej dziewczynki oraz jej matki.
41:53
Dla zespołu badającego zniknięcie Petera była to szansa, na którą czekano, bo Bradley trafił do aresztu, więc policja mogła wreszcie zdobyć jego materiał genetyczny i porównać go z DNA znalezionym na miejscu ataku. Śledczy spotkali się z nim w więzieniu Jatala. Murdoch odmówił formalnego przesłuchania, ale zgodził się na dłuższą rozmowę. Nie odpowiadał wprost na pytania dotyczące dowodów, sam jednak poruszał wątki, o których wcześniej wielokrotnie mówiły media. Jednym z nich było nagranie ze stacji benzynowej.
42:24
Bradley przyznał, że widoczny na nim mężczyzna to on. Twierdził jednak, że film nie został zarejestrowany tej nocy, kiedy zaginął Peter. I do tego wydarzyła się jeszcze jedna ważna rzecz. W końcu, w listopadzie 2002 roku, policjanci pokazali Joanne zestaw zdjęć. I wtedy wskazała Bradley'a Mardoka jako mężczyznę, który ich zaatakował. I to jest właśnie ważne, bo w tym 2001 roku Joanne w ogóle nie pokazano jego fotografii, nawet nie zapytano, czy to on, czy ona go rozpoznaje itd.
42:58
Po prostu uznano, że skoro nie pasuje do opisu stworzonego na podstawie słów kobiety, to nie ma co w ogóle badać tego tropu. I to był oczywiście wielki błąd. Sytuacja nadal jednak była skomplikowana. Media mogły podawać nazwisko Bradley'a w związku z prezesem w Australii Południowej, ale nie wolno im było informować, że policja podejrzewała go również o zabójstwo Petera. Bo oczywiście na tym etapie rozważano już, że głównie o to chodzi, że jest to właśnie sprawa o zabójstwo.
43:28
Obrona z kolei przekonywała, że zarzuty dotyczące uprowadzenia i napaści zostały sfabrykowane tylko po to, żeby policja mogła pobrać jego DNA, umieścić je w bazie i wykorzystać w sprawie dotyczącej śmierci Bitera. Jeśli chodzi o samego Bradley'a, to choć stwarzał wrażenie takiego twardego i zastraszającego innych, to jeden ze śledczych twierdził, że on widział w nim panikę. I że mimo iż mężczyzna próbował kontrolować rozmowę, to widać było, że zdaje sobie sprawę z tego, że dowody zaczynają prowadzić właśnie do niego.
44:04
Ostatecznie w tej sprawie prowadzonej w Australii Południowej został uniewinniony. I kiedy sędzia powiedział mu, że może opuścić sąd, to mogło się wydawać, że wyjdzie na wolność. Nic bardziej mylnego, bo w tym czasie już na niego czekali funkcjonariusze z terytorium północnego. Więc kiedy tylko otwarto drzwi i pojawił się w nich Bradley, to policjanci ruszyli w jego stronę. Murdoch został ponownie zatrzymany jeszcze w budynku sądu, wyprowadzony na zewnątrz i przewieziony do Darwin.
44:36
Tym razem usłyszał, że ma odpowiedzieć za zabójstwo Petera oraz atak na Joanne. W tym momencie od zaginięcia mężczyzny minęły już dwa lata. Nadal nie było wiadomo, gdzie znajduje się jego ciało. Liczono jednak, że to zatrzymanie to zmieni.
44:53
W maju 2004 roku, czyli dwa lata i dziewięć miesięcy po ataku, Joanne ponownie wróciła do Australii. Miała zeznawać podczas posiedzenia, na którym sąd miał zdecydować, czy dowody zebrane przeciwko Bradleyowi wystarczą, żeby skierować sprawę na proces.
45:10
Sam powrót na terytorium północne był dla niej bardzo trudny. To właśnie z tym miejscem wiązały się wspomnienia tamtej nocy, podczas której zniknęł Peter, późniejszego śledztwa i miesięcy, w których sama była traktowana niemal jak podejrzana. Policja próbowała zapewnić jej bezpieczeństwo i woziła ją do sądu nieoznakowanym samochodem. Tyle, że sposób w jaki to robiono tak naprawdę tylko przyciągał uwagę. Auto podjeżdżało pod budynek z dużą prędkością, więc kamery natychmiast kierowały się w stronę Joanne, a później komentowano nawet to w jaki sposób wysiadała i wchodziła do środka.
45:46
Znów oceniano nie tylko jej zeznania, ale też każdy gest i reakcje. Samo posiedzenie trwało 5 tygodni i było dla kobiety bardzo obciążające. Obrona Mardoka próbowała podważyć jej wiarygodność i wykazać, że nie można bez zastrzeżeń ufać jej relacji. Wtedy wyszło też najaw, że podczas pobytu w Sydney Joanne miała romans. I media oczywiście od razu się na tym skupiły, choć to wcale nie odpowiadało na pytanie, co wydarzyło się na Stuart Highway i gdzie znajdował się Peter.
46:17
Obrona wracała również do błędów popełnionych przez policję i sposobu zabezpieczenia dowodów. Sugerowano, że próbki DNA mogły zostać zanieczyszczone, a część materiału nie została właściwie zabezpieczona. Mimo tych zarzutów sąd uznał, że dowodów jest wystarczająco dużo, żeby Bradley Murdoch stanął przed ławą przysięgłych. To jednak oczywiście nie oznaczało końca sprawy. A tak naprawdę zaczynał się dopiero najtrudniejszy jej etap. I w związku z tą decyzją proces rozpoczął się 17 października 2005 roku przed sądem najwyższym terytorium północnego w Darwin.
46:54
Zainteresowanie sprawą było tak duże, że budynek sądu przygotowano specjalnie na potrzeby rozprawy. Wykonano remont i dostosowano go do obecności dziennikarzy, a wszystko to miało kosztować około 900 tysięcy dolarów australijskich. Sprawę prowadził ówczesny główny sędzia terytorium północnego. Do Australii ponownie przeleciała też rodzina Petera. Na sali obecni byli jego rodzice, Joan i Luciano oraz brat Nick. Joanna również wróciła do Darwin, ale tym razem sprawiała wrażenie znacznie bardziej opanowanej niż podczas wcześniejszych przesłuchań.
47:29
Nie próbowała już też za wszelką cenę unikać kamer. Spokojnie wchodziła do sądu, a czasem nawet odpowiadała gestem zgromadzonym przed budynkiem dziennikarzom.
47:40
Bradley Murdock nie przyznawał się do winy. Zaprzeczył, że zamordował Petera, zaatakował Joan i próbował ją uprowadzić. Twierdził, że policja wybrała niewłaściwego człowieka, a dowody DNA zostały podłożone albo błędnie zinterpretowane. Na sali sprawiał wrażenie pewnego siebie. Był wysoki, postawny i nawet bez odzywania się potrafił onieśmielać część świadków. Jego obrona była przekonana, że uda się podważyć zarówno wiarygodność Joanne, jak i najważniejsze dowody naukowe.
48:11
Sama Joanne zaznawała już na początku procesu, a 18 października po raz pierwszy wskazała Mardoka bezpośrednio na sali sądowej jako mężczyzna, który zatrzymał ich tamtej nocy. Ponownie opowiedziała o tym, jak napastnik związał jej ręce za plecami, próbował zakryć jej głowę i zmusił ją do wejścia do swojego samochodu. Mówiła też, że została wypchnięta pomiędzy siedzenia, a później zdołała wydostać się z auta i pobiec w ciemność. Potem opisała, jak ukryła się pod krzewami i jak w tym samym czasie napastnik szukał jej z latarką i psem.
48:45
Jej relacje w części potwierdzały ślady odnalezione w burzu. Teddy Egan, aborygiński tropiciel zaangażowany w poszukiwania, mówił, że sposób w jaki przebiegały ślady Joanne zgadzał się z jej opowieścią o ucieczce i ukrywaniu się w zaroślach. Prokuratura próbowała też odtworzyć ruchy Mardoka. Ustalono, że wyjechał z Ali Springs w czasie i kierunku, które pozwalały mu znaleźć się w pobliżu Barrow Creek w chwili ataku. Istotne było również nagranie ze stacji benzynowej. Eksperci twierdzili, że widoczny na nim mężczyzna to Bradley.
49:18
Rozpoznać mieli go także ojciec oraz dawny wspólnik.
49:22
I ten wspólnik stał się jednym z najbardziej kontrowersyjnych świadków oskarżenia, bo był wcześniej znajomym, wspólnikiem, a nawet współlokatorem Bradley'a, a ich relacja zakończyła się konfliktem. Sam też miał poważne problemy z prawem i liczył na łagodniejsze potraktowanie. Brona przekonywała więc, że jego zeznania nie były bez strony. Według niej mężczyzna próbował zawrzeć z policją układ, czyli że pomoże obciążyć Mardoka, a w zamian śledczy pomogą jemu. Podczas jego zeznań doszło też do ostrej wymiany zdań pomiędzy nim a Bradleyem.
49:56
W głowie przysięgłych przypomniano jednak, że przy ocenie słów tego mężczyzny powinna uwzględnić zarówno jego konflikt z oskarżonym, jak i to, co mógł sam zyskać. Jednak i tak najważniejszym elementem sprawy pozostawało DNA.
50:12
I według przedstawionych w sądzie obliczeń prawdopodobieństwo, że materiał należał do niego miało być 150 miliardów razy większe niż prawdopodobieństwo, że pochodził od przypadkowej niespokrewnionej osoby. Przed sądem zaznawał również ten specjalista z Wielkiej Brytanii, który zajmował się analizą bardzo małych ilości materiału genetycznego i on także potwierdził, że jego badania wskazują, że należało to DNA do Mardoka. Obrona z kolei mocno atakowała tę część dowodów, podkreślała, że metoda była niezwykle czuła, a przez to podatna na przypadkowe przeniesienie DNA.
50:49
I też tutaj wysunięto taki argument, że podczas ponownego badania próbki znaleziono na niej także materiał genetyczny dyrektora laboratorium. I oczywiście on nie miał żadnego związku z atakiem, ale dla obrony był to dowód, że próbki mogły zostać zanieczyszczone już podczas badań.
51:06
Ekspertka, która ponownie analizowała te dowody, nie potrafiła powiedzieć, w jaki sposób DNA jej przełożonego tam się znalazło, ale też obawiała się kolejnych właśnie testów, bo sugerowała, że to przeniesienie jest możliwe. Po prostu jest większe ryzyko przeniesienia materiału z jednej powierzchni na drugą. Więc obrona także wykorzystywała to jako argument, że to nie może być w takim razie dobra metoda.
51:33
Adwokat prąjący Bradley'a przygotował także swoją wersję, która miała wyjaśniać, jak DNA mężczyzny znalazło się na koszulce Joanne. Otóż Mardok zeznał, że zatrzymał się wcześniej w restauracji Valley Springs, gdzie kupował jedzenie dla siebie i psa, a Joanne także wspomniała, że oni byli w tym lokalu z Piterem, więc obrona sugerowała, że po prostu jakoś przypadkowo wtedy doszło do tego przeniesienia DNA. Lub była oczywiście jeszcze wersja druga, czyli że ktoś mógł celowo podłożyć taki materiał.
52:05
Oczywiście tutaj nie było wskazane kto. Prokuratura na to odpowiedziała, że przecież nie chodziło o jeden ślad, tylko że ten sam profil pojawił się i na koszulce Joanne, i na więzach, i w samochodzie. Więc tu nie może być mowa aż o takiej pomyłce. Wręcz odwrotnie wskazywałoby, że ten człowiek był po prostu w tym miejscu, gdzie doszło do ataku. Obrona podniosła też inny argument, a mianowicie, że pojawiali się świadkowie, którzy zgłaszali, że widzieli Petera już po jego zaginięciu, np. ktoś twierdził, że widział go na stacji benzynowej nawet tydzień później.
52:40
Prokurator przekonywał jednak, że te relacje wzajemnie się wykluczały, a świadkowie różnili się m.in. w swoich zeznaniach w opisie włosów i wyglądu mężczyzny. Policja oczywiście sprawdzała te zgłoszenia, ale żadne nie doprowadziło do odnalezienia Petera. Choć faktycznie to, że nadal nie znaleziono ciała, mimo jednych z największych poszukiwań przeprowadzonych w historii Australii, dawało do myślenia. I tak naprawdę poza DNA i rozpoznaniem dokonanym przez Joanne, reszta sprawy składała się głównie z poszlak.
53:12
Między innymi takich, że Bradley miał samochód odpowiadający opisowi, znał odludne trasy, przewoził nimi duże ilości marihuany, posiadał broń, zmienił później wygląd i przerobił auto. Do tego jego alibi zostało podważone. Tylko, że żaden z tych elementów tak naprawdę pojedynczo nie dowodził zabójstwa. Mimo tego prokuratura próbowała pokazać, że one zestawione ze sobą te wszystkie elementy tworzą właśnie spójną historię, z której wniosek jest taki, że Bradley jest odpowiedzialny za te zbrodnie.
53:45
W końcu po wysłuchaniu około 80 świadków oskarżenia Bradley zdecydował się sam stanąć przed sądem i odpowiedzieć na pytania. Przyznał, że zajmował się przemytem dużych ilości marihuany. Nie ukrywał też, że woził ze sobą broń, ale stanowczo zaprzeczał, że był zabójcą. Podczas pytań własnego adwokata zachowywał spokój i często zwracał się bezpośrednio do ławy przysięgłych. Przedstawiał się jako człowiek niesłusznie oskarżony, którego kryminalną przeszłość wykorzystano, żeby dopasować go do tej niewyjaśnionej zbrodni.
54:18
Sytuacja zmieniła się jednak podczas przesłuchania przez oskarżyciela. Mardok momentami wyraźnie się irytował, choć starał się pokazać z takiej strony, że prokurator nie jest w stanie go zastraszyć. Właściwie już pierwsze pytanie było bardzo bezpośrednie, a dotyczyło tego, gdzie Bradley zakopał ciało Petera. I wtedy też Murdoch wyglądał na zaskoczonego, a nawet oburzonego. Odpowiedział, że nie wiem, ponieważ on nie zabił Petera. Prokuratura przedstawiła wtedy swoją wersję wydarzeń, jej zdaniem mężczyzna zastrzelił Petera, a następnie owinął jego głowę dżinsową kurtką należącą do Joanne, żeby właśnie krew nie zabrudziła wnętrza jego samochodu.
54:59
Na to mężczyzna stanowczo zaprzeczył i twierdził, że sama kurtka także nie została nigdy odnaleziona. Nie zgodził się również z sugestią, że zachował jeden z więzów Joanne jako pamiątkę po ataku, bo takie też były insynuacje. Twierdził, że w czasie zbrodni znajdował się ponad 600 kilometrów od Barrow Creek. Jedną z osób, która słuchała jego zeznań była Joanne, która siedziała na sali i podczas niektórych jego odpowiedzi miała łzy w oczach. Od jej własnego wystąpienia minęło już ponad 6 tygodni, ale przez ten cały czas była obecna w sądzie i słuchała kolejnych świadków.
55:36
Oprócz niej na sali również byli obecni bliscy Pitera, którzy wciąż wierzyli, że pewnego dnia Bradley wyjawi, gdzie ukrył ciało mężczyznę. Proces trwał łącznie 9 tygodni. Ława przysięgłych złożona z 6 kobiet i 6 mężczyzn musiała zdecydować, czy konsekwentna relacja Joanne, DNA oraz pozostałe poszlaki wystarczają, żeby uznać Bradley'a za winnego. Z jednej strony te dowody wydawały się być przekonujące. Z drugiej słyszeli o możliwym zanieczyszczeniu próbek, kontrowersyjnym świadku oraz braku ciała Petera.
56:13
Do tego sam oskarżony do końca utrzymywał, że został wrobiony i że policja oskarżyła niewłaściwego człowieka. Ostatecznie 13 grudnia 2005 roku Ława wróciła z werdyktem. Decyzja była jednomyślna. Bradley John Murdoch został uznany za winnego zabójstwa Petera, a także napaści na Joanne i próby jej uprowadzenia. Dla śledczych był to więc koniec trwającej ponad 4 lata walki o doprowadzenie sprawy przed sąd. Dla Joanne i rodziny Bittera wyrok nie oznaczał jednak, że wszystko zostało wyjaśnione.
56:48
Po opuszczeniu sądu kobieta zwróciła się do mediów. Powiedziała, że cieszy ją jednomyślna decyzja ławy przysięgłych, Ale też nadal bliscy Petera nie otrzymali odpowiedzi na najważniejsze pytanie. Wciąż nie wiedzieli, gdzie znajduje się jego ciało. Jeśli chodzi o wyrok, to Mardok został skazany na dożywotnie pozbawienie wolności z możliwością ubiegania się o zwolnienie warunkowe po 28 latach.
57:11
Niestety, nie udało się nigdy już odnaleźć szczątków Petera, a Bradley nigdy nie powiedział, gdzie ukrył jego ciało. Nie ustalono też jednoznacznie, dlaczego zatrzymał akurat ich samochód i czy od początku zamierzał zabić Petera, czy też sytuacja wymknęła mu się spod kontroli. Śledczy nie byli też w stanie odtworzyć każdej minuty tamtej nocy, a część odpowiedzi znał wyłącznie sprawca.
57:37
Dla Joanne też to wszystko było bardzo trudne. Z jednej strony w końcu zapadły decyzje i winny został skazany. Z drugiej nie mogło to cofnąć tego, co ją spotkało. Oczywiście cieszyło ją żyława przysięgłych, uwierzyła w jej relacje, ale miała w głowie te miesiące oskarżeń i ocen ze strony mediów. Do tego sam proces także mógł być dla niej kolejnym źródłem traumy. W końcu znów musiała wracać do tych trudnych wydarzeń.
58:09
Więc ten werdykt mógł jej przynieść pewną ulgę, ale także sprawiał, że pewne rany otwierały się na nowo. I też tak naprawdę straciła ukochanego, którego nic nie mogło już jej zwrócić.
58:24
Też w tym czasie, kiedy trwał proces, w 2005 roku w Australii premierę miał film Wolf Creek. Opowiadał o trójce młodych turystów podróżujących przez australijskie pustkowie. Nie wiem, czy oglądaliście ten film, więc tak w skrócie. Po powrocie z wycieczki odkrywają, że ich samochód nie chce się uruchomić. Pomoc oferuje im pozornie życzliwy, miejscowy mężczyzna, który odholowuje ich auto do swojego wozowiska na terenie opuszczonej kopalni. I dopiero następnego dnia bohaterowie orientują się, że mężczyzna wcale nie zamierzał im pomóc.
58:57
Film promowano hasłem, że został oparty na prawdziwych wydarzeniach. Jednak w rzeczywistości nie przedstawiał jednej konkretnej sprawy. Twórcy czerpali inspiracje z kilku australijskich zbrodni, m.in. z morderstw popełnionych przez Ivana Milata, a także właśnie z historii Petera i Joan. I kiedy trwał proces Bradley'a, to pojawiły się obawy, że ten film może wpłynąć na ocenę wszystkich przedstawianych dowodów. Więc jego dystrybucję na obszarze terytorium północnego czasowo wstrzymano.
59:30
Wydziło przede wszystkim o to, że Wolf Creek pokazywał uzbrojonego mężczyznę polującego na młodych turystów w odludnej części Australii, więc podobieństwa do sprawy Petera i Joan były na tyle wyraźne, że mogły właśnie dodatkowo utrwalić w głowach widzów konkretny obraz napastnika, jeszcze zanim ława przysięgłych wydała wertykt.
59:51
I też ten film tak trochę wpłynął na wizerunek Australii. Dla wielu zagranicznych turystów stał się taką opowieścią o pustkowiu, na którym można zniknąć bez śladu. Bo na Twojej drodze może się pojawić ktoś bardzo niebezpieczny. Też wykorzystując rozgłos przy tym filmie, Joanne starała się przypomnieć, że nadal w tym wszystkim chodzi o to, aby odnaleziono ciało Petera. Więc zgodziła się też na telewizyjny wywiad, za który otrzymała 50 tysięcy funtów. Później tłumaczyła przed sądem, że zdecydowała się na rozmowę, ponieważ miała wrażenie, że zainteresowanie zaginięciem Petera w Australii stopniowo wygasało.
60:31
Chciała ponownie zwrócić uwagę na jego sprawę i doprowadzić do wznowienia poszukiwań. Ta decyzja po raz kolejny spotkała się jednak z krytyką. Część mediów koncentrowała się nie na tym, co powiedziała o Peterze, ale oczywiście na tej kwocie, którą otrzymała za występ. Więc dla osób, które już jej od początku nie ufały, było to tak naprawdę kolejnym argumentem przeciwko niej.
60:55
Do tego rok później Joanne wydała książkę, w której opisała swoje życie, podróż z Piterem, noc na Stuart Highway oraz wszystko to, co wydarzyło się później. Więc niektórzy znów jej wytykali, że po raz kolejny wracała publicznie do historii, od której podobno chciała się odseparować, od której jakoś tam chciała się uwolnić, o której nie chciała mówić.
61:16
Ale też inni mówili, że może to jest taka forma kontroli, gdzie ona może przedstawić to po swojemu i już nie będzie żadnych niedomówień czy błędnych informacji. Więc każdy tutaj pewnie ma swoje zdanie i spostrzeżenia na ten temat. Dajcie znać, co Wy o tym myślicie. Czy dla Was to jest w porządku, czy jednak też budzi jakieś Wasze nieprzyjemne odczucia.
61:40
W międzyczasie Bradley wcale nie pogodził się z wyrokiem i podjął próbę jego podważenia. 12 grudnia 2006 roku jego prawnicy złożyli apelację do Sądu Najwyższego i wskazali 8 powodów, dla których ich zdaniem proces nie powinien zakończyć się skazaniem. Jednym z najważniejszych argumentów ponownie była wiarygodność rozpoznania dokonanego przez Joanne. Obrona twierdziła, że zanim policja pokazała jej zestaw zdjęć, mogła już zobaczyć fotografię Mardoka w internecie oraz przeczytać artykuł, w którym łączono go ze sprawą.
62:13
Zdaniem jego prawników mogło to wpłynąć na późniejsze wskazanie go jako napastnika. Obrona również wracała do dowodów DNA i sposobów, w jaki mogły znaleźć się na ubraniu kobiety. W czasie procesu Bradley twierdził, że przed atakiem zatrzymał się w restauracji Valley Springs i kupił kurczaka dla siebie oraz swojego psa. I tutaj znów przypominał, że Joanne i Peter także mieli odwiedzić ten sam lokal, dlatego też jego prawnicy sugerowali, że DNA wtedy zostało przypadkowo przeniesione na jego koszulkę.
62:45
I kilka miesięcy po wyroku pojawiła się jednak informacja, która stawiała tę wersję w nieco innym świetle. Australijski magazyn The Bulletin podał, że podczas pobytu w więzieniu Bradley odmawiał jedzenie kurczaka, ponieważ stwierdził, że jest na niego uczulony. Miał nawet posiadać stałe zaświadczenie lekarskie, a więzienny dietetyk przygotowywał dla niego specjalne menu.
63:08
Oczywiście nie przesądzało to samo w sobie o jego winie, ale rodziło pytanie, że skoro wskazywał, że kupił wtedy kurczaka, no to czy to jest prawda? Tego się już pewnie nie dowiemy. W każdym razie 10 stycznia 2007 roku Sąd Apelacyjny odrzucił argumenty obrony i utrzymał wyrok w mocy. Mimo tego mężczyzna nie zrezygnował. Złożył jeszcze wniosek o zgodę na wniesienie sprawy do Sądu Najwyższego Australii.
63:37
Była to tak naprawdę ostatnia droga, która mogła doprowadzić do ponownego rozpatrzenia jego skazania. Ale 21 czerwca tego samego roku również ten wniosek został odrzucony. W tym momencie Mardok wyczerpał wszystkie dostępne w australijskim systemie możliwości odwołania, a zatem wyrok stał się prawomocny, a on nadal miał odbywać karę dożywotniego pozbawienia wolności.
64:01
I wtedy kilka tygodni później w mediach pojawiły się spekulacje, że mężczyzna może zdecydować się ujawnić miejsce ukrycia szczątków Petera. Pisano, że źle znosił warunki w więzieniu i mógłby próbować wynegocjować przeniesienie do innego zakładu karnego w Australii Zachodniej. W zamian miałby wskazać miejsce, w którym pozostawił ciało, ale sam zainteresowany stanowczo zaprzeczył tym doniesieniom. Nie tylko nie ujawnił żadnej lokalizacji, ale nadal utrzymywał, że nie zabił Petera i nie wie, co się z nim stało.
64:32
I co jest dosyć interesujące, mimo prawomocnego wyroku wokół sprawy wciąż pojawiały się osoby przekonane, że Bradley Murdoch został skazany niesłusznie. Jedną z nich był Keith Allen Noble i w swojej książce wydanej w 2011 roku twierdził, że proces tego mężczyzny był niesprawiedliwy, a ławie przysięgłych przedstawiono zniekształcony obraz dowodów. Posunął się nawet do zaoferowania 25 tysięcy funtów każdemu, kto zdoła udowodnić, że Peter nadal żyje. Noble próbował przekonywać, że cała sprawa była pomyłką wymiaru sprawiedliwości.
65:07
Jednak jego publikacje spotkały się z ostrą krytyką. Dziennikarze zwracali uwagę, że autor przedstawiał również inne głośne australijskie zbrodnie w sposób oparty na teoriach spiskowych. Dlatego jego argumentów nie traktowano jako nowych, wiarygodnych dowodów. I w tym samym roku, przed dziesiątą rocznicą zaginięcia Petera, Joanne udzieliła też wywiadu australijskiemu magazynowi Woman's Day. Mówiła, że nadal żyje samotnie i nie związała się z nikim na stałe. Po powrocie do Wielkiej Brytanii pracowała m.in. w biurze podróży oraz z osobami z niepełnosprawnościami.
65:43
Rozpoczęła też studia socjologiczne na Uniwersytecie w Sheffield. Próbowała ułożyć sobie życie, ale sprawa Petera wciąż regularnie wracała w mediach. Każda rocznica, kolejna publikacja i nowa teoria ponownie przyciągały uwagę do nocy na Stuart Highway.
66:00
Marduk również nie przestał walczyć o podważenie wyroku. W 2013 roku podjął kolejną próbę zakwestionowania skazania przed sądem terytorium północnego. Nadal utrzymywał, że jest niewinny, a ślady DNA nie dowodziły jego obecności na miejscu ataku. Nie ujawnił jednak żadnych informacji, które pomogłyby odnaleźć Petera. W 2016 roku w terytorium północnym wprowadzono przepisy określane jako no body, no parole, czyli nie ma ciała, nie ma zwolnienia warunkowego.
66:31
I zgodnie z nimi osoba skazana za zabójstwo, która nie współpracuje przy odnalezieniu szczątków ofiary, może stracić możliwość ubiegania się o warunkowe zwolnienie. W przypadku Bradley'a oznaczało to, że nawet po upływie minimalnego okresu 28 lat nie musiałby zostać dopuszczony do procedury zwolnienia, jeśli nie wskaże miejsca ukrycia ciała Petera. Prawo miało wywrzeć presję na sprawcach, którzy po skazaniu nadal odmawiają przekazania rodzinom najważniejszej informacji. Bradley pozostawał jednak przy swojej wersji.
67:04
Twierdził, że nie może powiedzieć, gdzie znajduje się Peter, ponieważ nie miał nic wspólnego z jego śmiercią.
67:10
W 2017 roku sprawa ponownie wróciła do mediów. W kwietniu redakcja NT News otrzymała anonimowy list, którego autor twierdził, że zna osobę pomagającą Mardukowi po zabójstwie. I według tej relacji ciało Petera miało zostać umieszczone w dwóch szczelnych torbach, a następnie przewiezione w stronę Australii Zachodniej. Autor przekonywał, że wspólnik Bradley'a nie wykonał polecenia, żeby pozbyć się szczątków w kwasie. Miał zamiast tego zakopać torbę gdzieś nad ludzią za Geraltton i oznaczyć miejsce krzyżem.
67:44
List przekazano policji terytorium północnego. Funkcjonariusze zapowiedzieli, że oczywiście sprawdzą zawarte w nim informacje, ale nie ujawniono później, żeby doprowadziły one do odnalezienia szczątków mężczyznę.
67:57
Z kolei kilka tygodni wcześniej Joanne udzieliła obszernego wywiadu australijskiemu programowi 60 Minutes. Po raz pierwszy od lat wróciła też w okolice Barrow Creek i spotkała się z aborygeńskimi tropicielami, którzy brali udział w poszukiwaniach. Mówiła, że nadal wierzy, iż Peter znajduje się gdzieś na australijskim pustkowiu. Przyznała również, że przez długi czas nie chciała wracać do Australii ani nawet słyszeć australijskiego akcentu. Z czasem jednak jej stosunek do tego kraju zaczął się zmieniać.
68:27
Dowiedziała się też, że ma tam młodszą, przyrodnią siostrę Jess i postanowiła ubiegać się o australijskie obywatelstwo. Nie oznaczało to jednak, że pogodziła się z przeszłością. Nadal mówiła o poczuciu winy, że to ona przeżyła, a Peter nie. Po 16 latach wciąż miała tę samą nadzieję, że jego szczątki zostaną odnalezione, a rodzina wreszcie będzie mogła go pochować. W 2019 roku u Bradley'a zdiagnozowano nieulaczelnego raka gardła. Mimo pogarszającego się stanu zdrowia, nadal nie chciał powiedzieć, gdzie znajdują się szczątki Petera.
69:02
Do końca twierdził, że został skazany niesłusznie i nie ma żadnej wiedzy na temat jego losu. W czerwcu 2025 roku policja ponownie zaapelowała o pomoc i wyznaczyła nagrodę w wysokości do 500 tysięcy dolarów australijskich za informacje prowadzące do odnalezienia szczątków. Śledczy liczyli, że Mardok mógł kiedyś zwierzyć się komuś z rodziny, znajomych albo dawnych wspólników. Funkcjonariusze podjęli też ostatnią próbę rozmowy z nim. 25 czerwca odwiedzili go jeszcze w więzieniu.
69:34
Chcieli pokazać mu nagranie przygotowane przez rodziców Petera, którzy prosili, żeby przed śmiercią wskazał miejsce ukrycia ciała ich syna.
69:42
Murdoch odmówił nawet obejrzenia filmu i po raz kolejny powiedział, że jest niewinny. Tydzień później policjanci przyszli do niego już na oddział opieki paliatywnej w szpitalu Valley Springs. Tym razem rozmowa trwała zaledwie kilkadziesiąt sekund. Mężczyzna kazał im wyjść i nie przekazał żadnej informacji. 15 lipca 2025 roku, mając 67 lat, zmarł w szpitalu. Do końca nie ujawnił, gdzie pozostawił ciało Petera.
70:14
Rodzice mężczyzny przyznali, że poczuli ulgę, kiedy dowiedzieli się o śmierci zabójcy ich syna. Jednocześnie mieli nadzieję, że przed odejściem zdecyduje się wreszcie powiedzieć prawdę. Tak się jednak nie stało. Nadal wierzyli jednak, że szczątki ich syna zostaną kiedyś odnalezione. W 2026 roku ujawniono nagrania z jednej z ostatnich rozmów policji z Mardokiem. Funkcjonariusz poprosił go, żeby wyobraził sobie, że Peter jest jego własnym synem, a ktoś od lat wie, gdzie znajduje się jego ciało.
70:46
Bradley zareagował agresywnie. Powtarzał, że od 22 lat mówi to samo. Niczego nie wie i nie zamierza ponownie o tym rozmawiać. Był już wtedy śmiertelnie chory i doskonale zdawał sobie sprawę, że policja pojawiła się u niego po raz ostatni. Mimo to nie zmienił swojej wersji. Wraz z jego śmiercią zniknęła więc osoba, która najprawdopodobniej znała odpowiedź na najważniejsze pytanie w tej sprawie.
71:11
Policja nadal oferuje nagrodę za informacje prowadzące do odnalezienia Petera. Śledztwo nie zostało zamknięte, a jego bliscy wciąż czekają na dzień, w którym będą mogli go pochować.
71:24
I to wszystkie informacje na temat tej sprawy. Dajcie znać, co wy o niej uważacie, jakie są wasze przemyślenia. I jestem ciekawa, czy słuchając o tej sprawie mieliście takie poczucie, że wierzycie Joan, czy też byliście w tej grupie, która miała jakieś wątpliwości.
71:41
I czy bierzecie winę Bradley'a? Czy to, że do końca życia nie chciał przyznać, gdzie ukrył ciało Petera, to oznacza, że był niewinny, czy jednak, że po prostu był taki bezduszny? Dzięki, że się słyszymy. Dziękuję za Wasze wsparcie, wszystkie postawione kawki, też to wspieranie na YouTube. Dziękuję za też podawanie odcinka dalej i w ogóle całą Waszą aktywność. To jest bardzo pomocne. Mam nadzieję, że na siebie uważacie i pamiętajcie, że też w tych sprawach nie chodzi o to, żeby Was straszyć przed jakimiś podróżami, ale żeby po prostu zwiększać świadomość i to, jak można zadbać o swoje bezpieczeństwo.
72:25
Dzięki za wysłuchanie i w ogóle też dzięki, że słyszymy się już z niektórymi od 7 lat. Nadal nie wiem, kiedy to minęło. I mam nadzieję, że jeszcze trochę się będziemy słyszeć.
72:38
No dobra, to życzę Wam dobrego dnia, dobranoc, do usłyszenia.